niedziela, 18 stycznia 2026

TM-Semic: zdarzyło się w styczniu - SUPERMAN 1/96

W styczniu mija równo 30 lat (jak ten czas szybko zleciał) od premiery na polskim rynku komiksu SUPERMAN 1/96 od wydawnictwa TM-Semic ze świetną okładką Jona Bogdanove'a. W tym samym czasie, kiedy Bane łamał kręgosłup Batmanowi, polski czytelnik komiksów superbohaterskich mógł zapoznać się z początkiem długiej i przełomowej historii zatytułowanej "Reign of the Supermen/Rządy Supermanów". Świetnie napisana, pełna dramatyzmu, emocji, zwrotów akcji oraz niezwykle widowiskowych pojedynków opowieść, która zachwycała kiedyś i pomimo upływu czasu - potrafi zachwycić również dzisiaj. W mojej ocenie to jedna z lepszych historii z udziałem Supermana, jakie kiedykolwiek powstały i chętnie do niej sobie co jakiś czas wracam.

Krótko po śmierci Człowieka ze Stali z rąk Doomsdaya, w Metropolis niemal jednocześnie pojawiło się czterech nowych osobników z emblematem 'S' na piersi. Każdy inny, odróżniający się od pozostałych pod względem wyglądu oraz sposobu postępowania. Zadebiutowali oni pod koniec poprzedniego numeru, czyli w SUPERMAN 12/95. W pierwszym rozdziale "Rządów" przyglądamy się bliżej dwóm z nich. Są to odpowiednio Ostatni Syn Planety Krypton noszący specjalne, chroniące oczy okulary/wizjer oraz człowiek w srebrnej zbroi z ogromnym młotem w ręku.

Pierwszy rozdział pochodzi z oryginalnego ACTION COMICS #687 i skupia się na przywróconym do życia w Fortecy Samotności Eradicatorze. Udaje mu się odzyskać swoją fizyczną postać, a po nadrobieniu informacji dotyczących Supermana postanawia zająć jego miejsce. W pewnym momencie Lois ma okazję stanąć z nim twarzą w twarz i chociaż widzi, że bohater zachowuje się teraz inaczej, to jednak rzeczywiście może być on jej odrodzonym ukochanym. W tym samym rozdziale również Bibbo zakłada bluzę z emblematem Supermana oraz czerwone trampki i spodenki, aby dołączyć do osób niosących pomoc w mieście. Widzimy też w Fortecy specjalną matrycę regeneracyjną, z której za kilka miesięcy wyłoni się Kal-El. Scenariusz tej ciekawej historii napisał Roger Stern, zaś  rysunki stworzyli ś.p. Jackson Guice, Denis Rodier i Glenn Whitmore.

Drugi rozdział pochodzi z SUPERMAN: THE MAN OF STEEL #22, którą od początku współtworzyli Louise Simonson (scenariusz), Jon Bogdanove i Dennis Janke (rysunki). Tutaj przede wszystkim w czytelnika uderza niestandardowa, oryginalna i widowiskowa warstwa wizualna, gdzie postacie są często przerysowane, a designy mocno unikatowe, z nutką humoru. Pamiętam swoje zniesmaczenie na twarzy za każdym razem, gdy zakupiłem w kiosku nowego SUPERMANA, a w środku zastałem rysunki Bogdanove'a, którego stylu wtedy nie znosiłem, preferując (co chyba oczywiste) bardziej standardową kreskę Jurgensa i Grummetta. Fabuła tej części komiksu kręci się wokół Johna Henry'ego Ironsa, który po dziś dzień stanowi integralny element supermanowego zakątka DCU. John Henry Irons tworzy dla siebie specjalną zbroję i staje do walki z nielegalnym handlem supernowoczesną bronią, którą jak się okazuje kiedyś pomógł zaprojektować. Pełna wybuchów i wystrzałów akcja rozgrywa się w dzielnicy zamieszkiwanej przez czarnoskórych, zaś antagonistką Człowieka ze Stali okazuje się kobieta zwana Króliczkiem. Panuje tutaj specyficzny, zupełnie inny klimat, niż w historii z udziałem Eradicatora.

Po latach i wielokrotnej lekturze SUPERMANA 1/96 jego zawartość jest dla mnie jak najbardziej satysfakcjonująca, ale co ciekawe - w styczniu 1996 roku nie miałem o tym komiksie takiego zdania. Mało brakowało, a nie kupiłbym tego numeru, bo te postacie zastępujące eSa wydawały mi się mało ciekawe, a zdecydowanie bardziej czekałem na SUPERMANA 2/96, bo tam miał się pojawić budzący więcej emocji oraz pytań Cyborg i jeszcze ten widoczny na okładce Doomsday.

W maju ubiegłego roku wspomniane dwie historie składające się kiedyś na SUPERMANA 1/96, pojawiły się w Polsce po raz drugi, tym razem oczywiście w znacznie lepszej wersji, stanowiąc część wydanego przez Egmont albumu SUPERMAN TOM 2: POWRÓT SUPERMANA.  

-----------------------------

Autor: Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz