czwartek, 8 stycznia 2026

ZŁOTE BOOSTERY - best of 2025


Tutututu tututu tutututuuuuu!

Zapraszamy na coroczną galę. Pora wręczyć statuetki za ubiegły rok.

SCENARZYSTA: DENIZ CAMP

Michał: Prawdopodobnie aktualnie jeden z najbardziej rozchwytywanych scenarzystów na rynku amerykańskim i to nie bez powodu. Choć w tym roku zaledwie debiutował w wydawnictwie DC swoim ABSOLUTE MARTIAN MANHUNTEREM (więcej o nim niżej), to ten jeden tytuł wystarczył żeby zatrząść posadami gatunku superhero i wytyczyć nowe kierunki, w których komiksy superbohaterskie mogą podążać. Camp to twórca, który bezproblemowo łączy wielkie pomysły, komentarze polityczno-społeczne, z emocjonalnie rezonującymi wątkami personalnymi, co w AMM czuć na każdym kroku. Przy tym nie boi się on opowiadać odważnych, radykalnych i wypełnionych eksperymentami narracyjnymi historii, które dosadnie (ktoś mógłby powiedzieć niezbyt subtelnie) rozprawiają się z realiami dzisiejszej Ameryki - nie inaczej jest w przypadku AMM. Dlatego tym bardziej cieszy sukces tego twórcy i to, że aktualne DC jest otwarte na tego typu nazwiska, co widzimy w fakcie angażu Campa do pisania jednej z czołowych serii nowego Vertigo oraz niezapowiedzianej jeszcze serii regularnej w ramach DC Next Level.


RYSOWNIK: HAYDEN SHERMAN

Wiktor: Ze wszystkich serii komiksowych od DC graficznie najbardziej zapamiętałem z jakiegoś powodu te, które wychodzą w ramach linii ABSOLUTE. Może zmiana drogi w prowadzeniu poszczególnych postaci sprawia, że bardziej zapamiętujemy ten świat poprzez obrazy? Wiem na pewno, że ilustracje Haydena Shermana na łamach ABSOLUTE WONDER WOMAN to rzecz niezwykle cudowna, która doskonale koreluje z opowieścią spod pióra Kelly Thompson. Hayden Sherman nie tylko doskonale potrafi zwizualizować świat Wonder Woman i ożywić swoje projekty, ale też opowiedzieć historię poprzez spójny i koherentny obraz. Jest w stanie oddać mrok całej serii, jednocześnie nakreślić w nim jakiś promyk nadziei. I choć seria jest nadal komiksem superbohaterskim i jest skazana na całą masę bijatyk, tak te są spektakularne i wyjątkowe w swoim wykonaniu. Sherman dwoi się i troi, aby pokazać wszystkie umiejętności absolutnej Diany. Doskonale zamieszcza kulturę antyczną w zilustrowaną historię. Są momenty kiedy jednak ustępuje innym rysownikom, lecz są to pojedyncze zeszyty, bądź dwuczęściowe mikro story-arci. Główny trzon rysuje Sherman i to nie powinno się zmieniać. Artysta odpowiada również za rysunki w BATMAN: DARK PATTERNS, którego lektura jeszcze przede mną.


BOHATER: GREEN ARROW

Michał: Cóż to był za dobry rok dla fanów Green Arrowa! Może nie występował on w dużej ilości serii - raczej trzymał się na uboczu w swoim małym grajdołku - ale tam gdzie już się pojawiał, czyli przede wszystkim w swojej serii regularnej GREEN ARROW, był pisany absolutnie fantastycznie. Zakończony (niestety) w grudniu run Chrisa Condona jest według mnie jedną z najlepszych historii o tej postaci od lat (!), genialnie portretując Olivera, zarówno pod względem jego licznych relacji (chociażby z Royem Harperem), jak i jego poglądów na świat, co w kontekście dzisiejszej Ameryki jest nad wyraz istotne. Ale nawet w przypadku innych wystąpień tego bohatera nie ma na co narzekać, bo dostaliśmy w ubiegłym roku chociażby jedynkę z Black Label BATMAN/GREEN ARROW/THE QUESTION: ARCADIA, nawiązującą dość mocno do atmosfery i tematyki klasycznego runu Mike’a Grella. Ponadto Oliver zaliczył dość mocny (choć niekoniecznie dla niego pozytywny) debiut w Absolute Universe, także w ogólnym rozrachunku choć ten bohater nie wybijał się na plan pierwszy, to naprawdę było co o nim czytać.


ZŁOCZŃCA: ABSOLUTE BANE

Damian: Wiecie, co mówi uniwersum Absolute to regularnego uniwersum DC? Mój Bane jest większy niż twój. <Ba dum tss>. Absolute Bane jest, jak pierwotna wersja złoczyńcy, oponentem zarówno psychicznym, jak i fizycznym. To, co robi z przyjaciółmi Bruce'a jest nieludzkie, zaś to, jak pod wpływem toksyny jadu potrafi urosnąć przywodzi na myśl wynaturzone mangowe monstra. Graham Nolan, współtwórca oryginalnej postaci Bane'a po zobaczeniu designu wersji absolute był - delikatnie mówiąc - niezadowolony i nazwał go "abominacją". I taki właśnie tytuł historii nadał jej potem Scott Snyder, scenarzysta ABSOLUTE BATMAN xD


DRUŻYNA: GREEN LANTERN CORPS

Dawid: W minionym roku Jeremy Adams po raz kolejny udowodnił, że powierzenie mu swego czasu roli nowego architekta kosmicznego zakątka DCU było trafną decyzją. Na kartach serii GREEN LANTERN oraz GREEN LANTERN CORPS (w tej drugiej do spółki z Morganem Hamptonem) zdecydował się zaprezentować taki Korpus Zielonych Latarni, na jaki fani tej drużyny czekali, a dzięki temu drużyna ta zgarnęła Złotego Boostera sprzed nosa Birds of Prey. Twórcom udało się wrzucić do jednego garnka zarówno znanych i lubianych, jak i zupełnie nowych i nieoczekiwanych członków, dla każdego znajdując miejsce i satysfakcjonującą rolę w nowej ekipie. Nowe zagrożenia, nowy układ sił, kolejna odbudowa organizacji, sprawdzone elementy wymieszane ze świeżymi pomysłami, z dołożeniem swoich pięciu groszy do kwestii spektrum emocji. Przygody GLC obfitują w mnóstwo twistów, dramaturgii, widowiskowej akcji, ale też nie brakuje miejsca na humorystyczne wstawki. Widać i czuć też świetne zrozumienie pisanych postaci, ukazanie ciekawych relacji pomiędzy nimi, co wydaje się naturalne i sprawia, że po kolejne historie z udziałem Korpusu sięga się z dużą przyjemnością.  


SERIA REGULARNA: ABSOLUTE WONDER WOMAN

Wiktor: Serie spod linii ABSOLUTE są w zasadzie jedynymi wyjątkami, które czytam fizycznie. Od samego początku wiedziałem, że chcę być częścią tej historii, która tworzy się na naszych oczach. Jest to bez wątpienia nowe spojrzenie na znane już postaci i motywy, które pozwalają nam nie tylko porównać sobie ten świat z główną rzeczywistością, ale także poznać daną postać na nowo. I właśnie Wonder Woman otrzymała taką serię. W ABSOLUTE WONDER WOMAN poznajemy Dianę, która nie dorasta wśród Amazonek na Rajskiej Wyspie, a pod opieką wiedźmy Kirke w piekle. Tym samym wydawać by się mogło, że dostajemy zupełne odwrócenie postaci jaką Diana jest na głównej Ziemi. Nic bardziej mylnego! Kelly Thompson doskonale pamięta o jakiej postaci opowiada. Nie szczędzi tutaj mitologicznych nawiązań i znanych w życiu Wonder Woman relacji w odświeżonej formie. Opowiada jednocześnie historię o straconym życiu i o szukaniu samego siebie. Bo właśnie tym jest ABSOLUTE WONDER WOMAN, doskonałą drogą, którą Diana musi przebyć, a którą i my przebywamy wraz z nią na łamach serii. A i ABSOLUTE WONDER WOMAN zalicza już pierwszy crossover z ABSOLUTE BATMANEM. To uniwersum już jest czymś ogromnym!


NOWA SERIA: ABSOLUTE MARTIAN MANHUNTER

Michał: Największy hit drugiej fali tytułów Absolute Universe to chyba najbardziej eksperymentalna seria tej, już i tak pozwalającej sobie na dużo, inicjatywy wydawniczej i co najważniejsze, na każdym polu te eksperymenty wypaliły! Historia Johna Jonesa i obcego, psychicznego bytu z odległych wymiarów, zwanego Marsjaninem, od początku do końca jest lekturą nietypową - od pierwszego zeszytu ze stron praktycznie wypływa psychodela, paranoja i cały szereg innych, w wielu momentach udosłownionych, emocji, tworząc opowieść jedyną w swoim rodzaju. Dziwaczną, odjechaną, zaangażowaną politycznie, ale przede wszystkim pokazującą co jeszcze da się zrobić w komiksowym medium (ta oprawa graficzna Joirge Jimeneza!) i, mimo mocnego wydźwięku, dającą masę radochy z czytania. Z pewnością tak niecodzienna opowieść nie ze wszystkimi kliknie, ale nie musi. W końcu jej największym atutem jest właśnie to jak bardzo ucieka od tropów superbohaterszczyzny, jednocześnie czerpiąc z dziedzictwa tego gatunku, ostatecznie dając nam coś zupełnie świeżego i nieoczekiwanego. Zdecydowanie czarny koń tegorocznej stawki.


ZAKOŃCZONA MINI SERIA: SUPERMAN: THE KRYPTONITE SPECTRUM

Dawid: Nie boję się użyć stwierdzenia, że to nowy komiksowy klasyk z udziałem Człowieka ze Stali, który stworzyli W. Maxwell Prince oraz Martin Morazzo w ramach DC Black Label. Superman odnajduje w przestrzeni kosmicznej asteroidę, która zawiera cztery nowe rodzaje kryptonitu w czterech różnych kolorach. Z pomocą Batmanem postanawia przetestować na sobie działanie każdej z nowych odmian na wypadek, gdyby kiedyś wpadły one w ręce jakiegoś złoczyńcy. Twórcy ICE CREAM MANA doskonale bawią się eksperymentując z narracją, decydując się na nieszablonowe, szalone momentami rozwiązania, przełamując czwartą ścianę, zaburzając postrzeganie czasu przez Supermana, nadając mu olbrzymiego rozmiaru, wrzucając go do piątego wymiaru (genialny rozdział czwarty), czy finalnie stawiając na jego drodze stworzonego przez Luthora Kryptonite Mana. Wszystko to z wyraźnym podkreśleniem swojej miłości do Człowieka ze Stali oraz do medium, jakim jest komiks. Nie brakuje licznych nawiązań do Srebrnej Ery komiksu, inspiracji ALL-STAR SUPERMANEM, a w całym tym chaosie można zauważyć logicznie poukładaną z pięciu rozdziałów całość, która przynosi satysfakcjonujące zakończenie i niesie ze sobą ważne przesłanie, skłaniając do głębszych przemyśleń. Po prostu genialna seria.


ZAKOŃCZONA MAKSI SERIA: BATMAN: DARK PATTERNS

Michał: To, co w zeszłorocznym DC okazywało się z reguły najlepsze to w większości przypadków wszystkie te świeże i odważne próby tchnięcia nowego życia w skamieniałe struktury gatunku, czego naczelnym przykładem jest uniwersum Absolute. Jednak w przypadku BATMAN: DARK PATTERNS to powrót do klasyki okazał się być motorem sukcesu. W końcu czy może być coś bardziej klasycznego niż Batman rozwiązujący przyziemne zagadki kryminalne i odbijający morde ulicznym bandziorom? Z drugiej strony, mimo obecności ducha serii takich jak LEGENDS OF THE DARK KNIGHT, czy SHADOW OF THE BAT, BATMAN: DARK PATTERNS nadaje wszystkim tym znanym strukturom narracyjnym na tyle świeżości, że nie mamy wrażenia, że to jedynie odcinanie kuponów z tego co znamy. Oczywiście jest to zasługą świetnego Dana Wattersa, który fantastycznie sobie poradził z tymi krótkimi, ale niezwykle celnymi i treściwymi intrygami, oraz niepodrabialnego Haydena Shermana, którego kreska oraz sposób kadrowania robi piorunujące wrażenie - nie bez powodu to właśnie jego w tym roku nagrodziliśmy Złotym Boosterem w kategorii Rysownik.


POJEDYNCZY ZESZYT: ABSOLUTE BATMAN ANNUAL #1

Wiktor: Nie jestem fanem Annuali. Kiedy czytam je w wydaniach zbiorczych raczej są one przestojem od głównej fabuły po to, aby poznać coś stosunkowo nieistotnego w serii i przedstawianym świecie. Ale nie tym razem. ABSOLUTE BATMAN ANNUAL był świetną okazją nie tylko po to, aby opowiedzieć konkretną historię w jednym zeszycie, ale także wykorzystać brutalny potencjał serii. Wszystko się mówiąc konkretnie powiodło. Autorem jest Daniel Warren Johnson, który wykorzystuje potencjał wykreowanego przez Snydera świata. Oczywiście nadal jest brutalnie (Batman odcina łapy nazistom!), ale głównym motywem nie jest wcale krwawa walka. Zeszyt wchodzi jeszcze bardziej w psychikę Bruce’a. Historia nie jest owiana przesłaniem, że stosowanie przemocy wobec ciemiężców jest czymś złym, ale świat, w którym przyszło żyć Bruce’owi. Otoczenie jest tak naprawdę zagrożeniem, a Batman nie może być pacyfistą jak niegdyś jego ojciec. O ile Thomas działał bezinteresownie, tak Bruce robi coś więcej niż tylko prawi morały. Wylewa dziennie hektolitry krwi i rozrywa skórę na swoich pięściach. Nie potrafi wyzbyć się uczucia, że zawiódł, swojego ojca, jego nauki, siebie samego. Wie, że przeszedł na drogę, z której już tak łatwo nie zejdzie.


HISTORIA: "ABOMINATION" (ABSOLUTE BATMAN)

Dawid: Drugi duży story arc w ramach serii ABSOLUTE BATMAN (zeszyty #9-14), gdzie na polecenie Jokera do Gotham przybywa Bane, aby zająć się problemem w postaci Batmana. Ten ostatni w starciu z nowym przeciwnikiem (Bane przekracza tutaj wszelkie limity, jeśli chodzi o rozmiary) wygląda jak malutki i bezbronny. Zaczyna się od mocnego uderzenia, a to jedynie wstęp do bólu, łez i cierpień, jakie będą udziałem Bruce'a oraz jego najbliższych. W tej historii mamy bowiem okazję zajrzeć za mury Ark M, czyli prawdziwego piekła na ziemi, gdzie przeprowadzane są liczne chore eksperymenty na ludziach, w tym na głównym bohaterze. Origin Bane'a, debiut Catwoman i Harley Quinn, osobiste dramaty poszczególnych postaci, a także jeszcze jeden dowód na to, jak niebezpieczny i bezwzględny jest Joker. Dzieje się sporo, tempo raz przyspiesza, a raz zwalnia, zaś wszystko prowadzi do widowiskowego, krwawego, brutalnego, pełnego ciekawych zwrotów akcji finału na stadionie i starcia wagi ciężkiej, które obserwują wszyscy mieszkańcy Gotham. Jest głośno, momentami wręcz dziwacznie i absurdalnie, bez żadnych limitów i zahamowań, a przez to świetnie się to zarówno czyta, jak i ogląda.


WYDANIE ZBIORCZE: SECRET SIX BY GAIL SIMONE OMNIBUS VOL.2 

Damian: Na poprzedniej gali statuetkę zgarnął tom pierwszy, to w bieżącej wybór prosty. Cała dobroć w postaci S6 pióra Simone zebrana w dwa opasłe tomiszcza. Pełne czarnego humoru perypetie złoczyńców/anty-bohaterów, którzy reklamują swoje usługi następująco: twoi wrogowie są naszymi wrogami, a większość naszych wrogów nie żyje. Simone czuje banter między postaciami, które lubią dźgać innych, w tym także wzajemnie własne plecy. Dodatkowo, nie znajdziecie lepiej napisanego Bane'a. Rzekłem.


KOMIKS WYDANY PO POLSKU: ALL STAR SUPERMAN

Damian: Trudno powiedzieć coś oryginalnego o dziele monumentalnym, bo tym właśnie jest ten komiks: kwintesencją postaci Człowieka ze Stali. To pozycja dziwna, unurzana w Srebrnej Erze i zrodzona z nietuzinkowej wyobraźni Szalonego Szkota - Granta Morrisona. Komiks zawiera "tę stronę" na dachu, która jest w stanie przekazać, co sprawia, że błękitny harcerzyk jest tak wyjątkowym i potrzebnym herosem. Nie jest to tytuł dla świeżaków, trzeba już co nieco o Supku wiedzieć, a wtedy ALL-STAR SUPERMAN może zrobić z Was prawdziwych fanów postaci.


WYDARZENIE: 36. MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL KOMIKSU I GIER W ŁODZI

Damian: Najlepsza eMeFKa od czasu pandemii. Organizacyjnie festiwal zaliczył spory progres: program imprezy był wcześniej, zaproszono wysokoprofilowych gości, a wydzielenie części growej do osobnego budynku odkorkowało Atlas Arenę. Dzięki temu ostatniemu, mimo większej liczby odwiedzających nie czuło się takiego ścisku jak w latach ubiegłych. Dodajmy do tego ciekawe premiery i prapremiery, zróżnicowany program i 36. MFKiG naprawdę zapisze się w pamięci. Dla mnie najważniejsi są ludzie: kumple i znajomi z fandomu, których część spotykam tylko raz w roku właśnie  w Łodzi - pod tym względem również w minionym roku dopisało :)


FILM/SERIAL: SUPERMAN

Wiktor: SUPERMAN Jamesa Gunna był można powiedzieć oficjalnym startem nowego DCU, od którego nie tylko wiele zależało w kontekście ponownym rozbudzeniem serc wśród widowni, ale także na swoich barkach miał ogromne, niemalże 90-letnie dziedzictwo, któremu musiał dorównać. Gunn nie tylko sprostał obu zadaniom (w tym także dostał oficjalną pochwałę od wnuka Siegela!), ale zrobił to po prostu raz jeszcze. SUPERMAN to film nie tylko idealnie wpisujący się w komiksową poetykę, który rozumie postaci jaką Superman i jego przyjaciele są, ale także pozostawia z chęcią na więcej. To nie tylko doskonale zarysowany świat, ale także i doskonały powrót do tego Człowieka ze Stali, którego wszyscy kochamy i z wypiekami na twarzy obserwujemy. Gunn nie tylko rozumie komiks doskonale, ale też i samego Supermana, nie szczędząc tu także swojego stylu. Jest kolorowo, jest muzycznie, są świetnie zarysowane relacje między bohaterami. Zresztą… Możecie te wszystkie pochwały przeczytać na nasyzm blogu w recenzji. A nawet dwóch!


GADŻET: LEGO 76304
                                                                                                                                                                                                                                 Dawid: LEGO wykonało kawał świetnej roboty wypuszczając w minionym roku zestaw o numerze 76304, czyli batmobil z filmu BATMAN FOREVER. Ten składający się z ponad 900 elementów i długi na 41 cm model prezentuje się w rzeczywistości naprawdę udanie, zachwycając ogólnym wyglądem, ilością detali, a także - ze względu na zastosowane rozwiązania konstrukcyjne - nie pozwalając na nudę i monotonię podczas budowania. Chociaż wydawałoby się, że tak może być w przypadku kolejnego, zdominowanego przez czarne klocki modelu. Bardzo dobrze prezentują się zwłaszcza boczne "żeberka", tylne skrzydło, liczne przeźroczyste niebieskie elementy, czy też figurka Vala Kilmera/Batmana. Udany batmobil z niezbyt udanego filmu.



--
Zwycięzców wybrało jury w składzie: Dawid Scheibe, Damian Maksymowicz, Michał Szczebak, Wiktor Weprzędz.

1 komentarz:

  1. Dzięki Panowie za kawał roboty że Złotymi Boosterami 👌💪 Widzę,że serie Absolute wiodą prym w nagrodach. Trzeba będzie sprawdzić, a z tego co sprawdzałem to Egmont w 2026 ma zacząć coś z tego uniwersum wydawać 👌💪. Miniserial Supermana i maxi Batman też brzmią ciekawie. Dzięki i pzdr!

    OdpowiedzUsuń