czwartek, 5 marca 2026

MROCZNI RYCERZE ZE STALI: WSZECHZIMA

Pośród ostatnich nowości wydanych u nas przez Egmont znalazł się komiks MROCZNI RYCERZE ZE STALI: WSZECHZIMA, czyli licząca sześć zeszytów miniseria, która oryginalnie ukazywała się w drugiej połowie 2024 roku. Komiks ten jest zaproszeniem, aby po raz kolejny odwiedzić alternatywny świat wykreowany przez Toma Taylora na łamach MROCZNI RYCERZE ZE STALI: WOJNA TRZECH KRÓLESTW, gdzie bohaterowie i złoczyńcy znani z DCU zostali osadzeni w średniowiecznych realiach skąpanych w klimatach fantasy. Jeśli tak jak mi, Wam również przypadła do gustu wspomniana maksiseria, to sięgnięcie po ten najnowszy spin-off wydaje się oczywistą czynnością z jednoczesną nadzieją, iż będzie to opowieść stojąca na podobnym poziomie fabularnym oraz wizualnym.

Legendarny płatny zabójca otrzymuje kolejną misję, która nieoczekiwanie z rutynowego wydawałoby się zadanie zamienia się w pełną niebezpieczeństw i zwrotów akcji przeprawą, od której powodzenia zależą losy całej krainy. Czy uda się złamać rzuconą wiele lat temu klątwę, zamienić zimę w wiosnę i dosłownie przywrócić światu zabrane mu kiedyś barwy? Dodatkowo gdzieś w innych zakątkach tego świata odnaleziony zostaje mały chłopiec o niezwykłych zdolnościach, który - a jakże - może w przyszłości stać się wyzwolicielem całego królestwa, tym razem podmorskiego.

Tom Taylor jak wiadomo czuje się we wszelkiej maści elseworldach jak ryba w wodzie, przez co zawsze kibicuję mu, gdy zanurza się w tego typu projekty. MROCZNI RYCERZE ZE STALI to kolejny sukces tego scenarzysty, który zdecydował się pociągnąć dalej. Ten ciekawy świat powoli zaczyna się rozrastać, gdyż jest jeszcze wiele wątków, tematów oraz krain do poruszenia i pokazania, wiele bohaterów do zaprezentowania w nowej, nietypowej odsłonie. Tym razem za głównymi sterami z błogosławieństwem Taylora siada gościnnie odpowiedzialny za fabułę Jay Kristoff, który przenosi nas pół roku do przodu, jeśli chodzi o wspominany w tej recenzji wielokrotnie album WOJNA TRZECH KRÓLESTW i przedstawia nam losy Slade'a Wilsona oraz jego rodziny.

WSZECHZIMA prezentuje nam nową wersję Deathstroke'a i rozgrywa się gdzieś na uboczu całej wielkiej wojny, sprawdzając się dobrze jako kompletna, zamknięta opowieść. Opowieść przepełniona wciągającą akcją, gdzie nie brakuje wielu brutalnych scen i rozlewu krwi, magii, zdrady, miłości, spisków, tajemnic, czy rodzinnych dramatów, gdzie jedni giną, a inni cudownie powstają z martwych. Wprowadzone zostają nowe postacie, którzy dostają mniej lub więcej miejsca, jak Vandal Savage, Killer Frost, Mr. Freeze, czy członkowie rodziny Slade'a. Deathstroke ma za sobą trudną przeszłość, wiele grzechów na sumieniu i popełnione błędy, czego konsekwencje ponosi do dziś dnia. Wykorzystuje jednak szansę, aby w pewien sposób te grzechy odkupić, otrzymując finalnie nagrodę, na którą być może wcale nie zasłużył. Różne przeszkody, niebezpieczeństwa i zaskakujące zwroty akcji pojawiają się na jego drodze z tajemniczym chłopcem u boku, ale ostatecznie wszystko kończy się wzruszającym, kolorowym i wręcz baśniowym happyendem, co rysuje uśmiech na twarzy czytelnika. W komiksie pojawia się też przez chwilę gościnnie Bruce Wayne (dosłownie spada z nieba), stając się tym samym łącznikiem pomiędzy spin-offem oraz główną serią.

Akcja drugiej historii umiejscowiona jest 25 lat przed wydarzeniami z WOJNY TRZECH KRÓLESTW i oryginalnie umieszczona była formie back-upów do zeszytów 1-5. Jest to okazja, aby zapoznać się z alternatywnym originem Arthura Curry/Aquamana, który trafia pod piekę dwóch zasłużonych rycerzy - Jonathana oraz Marthy Kent. Chłopak z czasem ujawnia swoje niezwykłe moce i przygotowywany jest do czekającej go w przyszłości ważnej roli, czyli odbicia całego podwodnego królestwa z rąk bezwzględnego cesarza Czarnej Manty. "Dziedzic Morza" napisana przez Toma Taylora to krótka historia, rzucająca światło na inny zakątek tego alternatywnego świata i z perspektywą na rozwinięcie go w innym miejscu. Czy udana? Jak najbardziej.

Hiszpański artysta podpisujący się jako Tirso Cons okazał się strzałem w dziesiątkę, jeśli chodzi o wybór rysownika głównej opowieści. Historia obfituje w liczne pojedynki, a tutaj taki a nie inny styl pasuje jak ulał. Ilustracje zdominowane w większości przez czerń, biel oraz odcienie szarości nadają całości bardziej poważnego, brutalnego, mrocznego, surowego kształtu i generują nietypową atmosferę. Kolory pojawiają się jedynie w sekwencjach osadzonych w przeszłości, czy też w niektórych kadrach, gdzie widnieje towarzyszący Deathstroke'owi chłopak. Ciekawy i oryginalny zabieg, a taka decyzja podjęta prze twórców potrafi się bardzo łatwo obronić.

Back-upy skupione na Kentach i Aquamanie to już robota Riccardo Federici, którego prace można było podziwiać np. w ramach runu Phillipa Kennedy'ego Johnsona w serii ACTION COMICS, czy w DETECTIVE COMICS pisanej przez Rama V. Całość jest już tym razem bardzo kolorowa (zasługa Arifa Pianto) z charakterystycznymi, wyraźnymi i charakterystycznymi dla Włocha pociągnięciami ołówka. Styl skrajnie różny od tego, co dostajemy w większości zbioru, ale osobiście takie urozmaicenie przypadło mi do gustu.

Na końcu znajdziemy tradycyjną galerię okładek alternatywnych plus bonusowo kilka stron z designami postaci.

Wiele można w internecie znaleźć pozytywnych opinii na temat tego komiksu i po jego przeczytaniu ja również jak najbardziej pozytywnie oceniam zawarte w nim opowieści. Dobre tempo prowadzenia akcji i stosunkowo prosta oraz przewidywalna fabuła w obu przypadkach, ale nie zmienia to faktu, że całość czyta się szybko i z nieskrywaną przyjemnością. A do tego warstwa graficzna zachwyca, idealnie współgrając ze scenariuszem i będąc w mojej ocenie najjaśniejszym punktem całego albumu. Klimatycznie jest to trochę inny tom, niż WOJNA TRZECH KRÓLESTW, ale zdecydowanie spełnia swoje zadanie, jako wartościowe uzupełnienie głównej serii. Tak, bez wątpienia dobrze się bawiłem czytając ten sympatyczny elseworld, polecam fanom pierwszej części i teraz czekam na obiecany już jakiś czas temu sequel do MROCZNYCH RYCERZY ZE STALI, nad którym pracuje Tom Taylor.

---------------------------------------------

Komiks otrzymany do recenzji od wydawcy, przy czym Egmont nie miał żadnego wpływu na treść powyższej opinii.

opisywane wydanie zawiera materiał z oryginalnych komiksów DARK KNIGHTS OF STEEL: ALLWINTER #1 - 6.

Album ten znajdziecie m.in. w sklepie internetowym Egmontu oraz na ATOMComics.

Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz