Władza
absolutna – kolejny największy kryzys w historii
Władza absolutna to przepastny wstęp nie tylko do wielkiego eventu w świecie DC, ale i do całego uniwersum Absolute, które na rynku zagranicznym cieszy się ogromną popularnością, a już niedługo pierwsze tomy ukażą się i u nas. Absolute Power powstało jako wprowadzenie w ten świat. Mimo to nie stanowi żadnego minimum do zrozumienia nowego uniwersum. Raczej jest to marketingowy ruch od strony DC i Egmontu. Ja sam czytam niemalże wszystkie komiksy z serii Absolute, bez wcześniejszego zapoznawania się z tym eventem.
W Polsce mają się ukazać aż trzy grube tomy, nie tylko skupione na głównej linii fabularnej, ale poszerzone o wszelkie tie-iny. Jeśli czytaliście na bieżąco takie serie jak Batman, Superman, czy Tytani, to ich ujście znajdziecie właśnie we Władzy Absolutnej. W finałowym tomie Tytanów Taylora, czy w Ród Brainiaca przejawiał się motyw Amandy Waller, dążącej do władzy nad światem. Chce wyniszczyć wszystkich superbohaterów, widząc w nich jedynie zagrożenie, zwłaszcza po Świecie Bestii i skażeniu społeczeństwa przez Beast Boya zarodkami Starro.
Jest to w zasadzie wyjściowy punkt tego, czym jest Władza absolutna. Wspierana przez Failsafe’a i królową Brainiaca, Waller osiąga swój cel. Bohaterowie i złoczyńcy zostają pozbawieni swoich zdolności. Rozpętuje błyskawiczny chaos i wojnę, wysługując się raz jeszcze Oddziałem Specjalnym X, Suicide Squad. Tym samym wśród bohaterów rodzi się ruch oporu. W ruch wchodzi także sztuczna inteligencja i deepfake’i, ukazujące członków byłej Ligii Sprawiedliwości siejących zamęt i zniszczenie. Waller tym samym manipuluje społeczeństwem, pokazując w bohaterach tylko i wyłącznie wrogów.
Jak zawsze w przypadku wielkich eventów, ten także jest reklamowany jako największe wydarzenie ostatnich lat. Przerabialiśmy to już w przypadku choćby Mrocznego kryzysu. Nie brałbym tego za pewnik, zwłaszcza że DC od kilku dobrych lat przynajmniej raz do roku odtwarza tego typu wydarzenie. Niedawno zakończyliśmy K.O., które zapewne tak samo będzie sprzedawane polskiemu czytelnikowi. Władza absolutna jednak już na start przeraża swą objętością. Aż trzy grube tomy, które ukazywać się będą co miesiąc. Pozbawieni mocy to zaledwie preludium do wydarzeń, które będzie nam dane obserwować w nadchodzącym czasie.
Aż czternaście zeszytów ukazuje stan aktualnego świata DC. Pierwsza część skupia się głównie na Suicide Squad i postaci Śniącej. Nia Nal zostaje porwana przez Waller, a w jej mózgu znajduje się detonator. Tym samym jest podległa byłej szefowej A.R.G.U.S. Jej mocą jest błądzenie w snach, lecz nawet to nie daje jej stabilnej pozycji w walce z Waller.
Kolejne zeszyty to w zasadzie zbiór przeróżnych historii z aktualnego świata DC. W większości są to kontynuacje serii, które dane nam było obserwować na polskim rynku, ale nie tylko. Dostajemy fragmenty Supermana, Batmana, Green Arrowa, Green Lanterna oraz Wonder Woman Toma Kinga. W rezultacie mnóstwo ongoingów, które na czas Absolute Power stały się tie-inami do eventu. Wszystkie wprost pokazują, że bohaterowie stracili na statusie, a nawet Superman przestaje być kuloodpornym. Z kolei pierwszy zeszyt Absolute Power ustanawia chaos, który wywołała Waller.
To wszystko jednak tylko wprowadzenie w tę historię i całość zacznie się dopiero na etapie drugiego tomu. Historia jednak jest tak rozłożona, abyśmy i tak kupili wszystko, nawet jeśli nie było nam dane obserwować choćby aktualnych historii z Wonder Woman czy z Zielonymi Latarniami.
Jest to kolejny event, który jak zawsze jest skąpany w totalnym chaosie, w którym to tie-iny wybrzmiewają. W tym przypadku są to dosłownie pojedyncze historie. Najbardziej zapamiętałem zeszyt Supermana Williamsona i jego pokłosie po bitwie z Brainiaciem oraz walką o życie po raniącym postrzale.
Całość jednak do niczego nie prowadzi. Jest to zaledwie fragment trzyczęściowej historii, w ramach której nie było nam jeszcze dane zobaczyć finału. Mark Waid dopiero zarysowuje cały konflikt.
Nie wiem jednak jak to na ten moment ocenić w kontekście całości, którą dopiero poznamy na przestrzeni kwietnia i maja. Władza absolutna na ten moment wydaje się kolejnym eventem w świecie DC, wielkim i potężnym, o którym zapomnimy za kilka lat. Oddać jednak muszę, że dotychczasowe wydarzenia w kilku wiodących seriach faktycznie prowadziły skrupulatnie do tego punktu w historii tego uniwersum i bez wątpienia całość doceniam bardziej, czytając i recenzując na bieżąco Supermana i Tytanów.
Szkoda, że w tym wszystkim Egmont nie pokusił się jeszcze o Wonder Woman Toma Kinga. Zwłaszcza po tym fragmencie, który tu otrzymaliśmy, mam ogromną ochotę nadrobić całą tę serię.
Pozbawieni mocy to zaledwie wstęp do długiego eventu, będącego pomostem pomiędzy Ziemią Prime a uniwersum Absolute. W nowym, mroczniejszym świecie DC nie było jednak póki co żadnych przesłanek, aby doszło do crossoveru. Absolute żyje własnym życiem i na ten moment nie potrzebuje on tak przepastnego wstępu, aby go jakkolwiek zrozumieć.
Jeśli zamierzacie obserwować Absolute Batmana, Supermana, czy Wonder Woman, Władza absolutna nie jest wam do niczego potrzebna, aby zrozumieć,
co dzieje się na tym świecie. Jeśli jednak
czytaliście także i główne ongoingi, to bez wątpienia te trzy albumy będą dla
was fajnym podsumowaniem i jednocześnie podsyci wasze oczekiwania wobec
nadchodzących serii. Na ten moment jednak nie ma żadnej podbudówki, za
wyjątkiem słowa Absolute w tytule.
--------------------------------------------------
Materiał otrzymaliśmy
do recenzji od wydawnictwa Egmont, co nie ma wpływu na powyższą recenzję.
Album zawiera
następujące oryginalne zeszyty: FCBD 2024: ABSOLUTE POWER SPECIAL EDITION #1, ABSOLUTE POWER #1, SUICIDE SQUAD: DREAM TEAM #1 - 4, ABSOLUTE POWER: GROUND ZERO #1, GREEN ARROW #13, SUPERMAN #16, BATMAN #150, WONDER WOMAN #11, GREEN LANTERN #13 oraz ABSOLUTE POWER: TASK FORCE VII #1 - 2.
Znajdziecie go w
sklepie Egmontu lub np. na ATOM Comics
Autor: Wiktor Weprzędz




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz