W ramach marcowego pakietu nowości od Egmontu znalazł się zbiór zatytułowany ACTION COMICS: SUPERGWIAZDY. Ten pokaźny objętościowo komiks (liczy ponad 300 stron), bazując jedynie na jego opisie, jawi się jako wyjątkowa i niezwykle atrakcyjna dla czytelnika pozycja, obok której po prostu nie można przejść obojętnie. Sprawdźmy, czy rzeczywiście mamy właśnie z takim albumem do czynienia.
Wkraczamy w Polsce w coś, co można śmiało nazwać okresem przejściowym, jeśli chodzi o serię ACTION COMICS. Po zakończeniu runu Philkipa Kennedy'ego Johnsona i przed rozpoczęciem nowego runu autorstwa Marka Waida, DC postanowiło na cały rok 2024 zamienić ten ongoing w coś na kształt antologii, zapraszając różnych twórców, aby opowiedzieli swoje krótkie historie związane z Człowiekiem ze Stali. A wszystko w ramach projektu SUPERMAN: SUPERSTARS. Jason Aaron, Gail Simone, G. Willow Wilson, John Ridley oraz Rainbow Rowell to scenarzyści, którzy przygotowali opowieści zawarte w tym tomie. Nie wszyscy topowi, jak głosi opis na tylnej okładce, ale nie da się ukryć, że pierwsza trójka to nazwiska, które zawsze kuszą (a przynajmniej mnie kuszą), aby sprawdzić efekt ich pracy.
Jak to w antologiach bywa, nie wszystko musi się każdemu podobać, gdyż jedna historia trafi do odbiorcy bardziej, inna mniej. Coś, czym jeden czytelnik będzie się zachwycał, inny fan komiksów o Supermanie uzna za stratę czasu. Normalna sprawa. Jak łatwo zauważyć po zawartości, pojawiają się pewne luki w ciągłości numeracji. Wynikają one z tego, że zeszyty 1064 - 1066 brały udział w niedawno opublikowanym w Polsce crossoverze z udziałem Brainiaca, natomiast zeszyty 1070 - 1081 to dłuższa opowieść nakreślona przez Marka Waida, która jest w naszym kraju następna w kolejce do wydania w osobnym zbiorze.
Każda opowieść stanowi odrębną, zamkniętą całość, którą można sobie spokojnie wpleść i umiejscowić gdzieś w kontinuum. Na pierwszy ogień idzie trzyczęściowa historia "Ja, Bizarro" od duetu Aaron/Timms (trzy zeszyty). Scenarzysta nasyła przeciwko Supermanowi władającego potężną magią Bizarro, czyli czymś, na co eS ma jak wiadomo duże uczulenie. Kal-El musi stanąć na wyżynach swoich możliwości i zawiązać nieoczekiwany sojusz, aby przywrócić "zbizarrowane" Metropolis i jego mieszkańców do tzw. ustawień fabrycznych. Jak z reguły mocno męczę się we wszelkich opowieściach z Bizarro w roli głównej, gdzie pełno specyficznego słownictwa i przeciwnych pojęć, to tym razem było to nawet zjadliwe. Nadal nie na mój gust, ale całkiem pomysłowe i zjadliwe.
Druga historia od Simone i Barrowsa zatytułowana jest "Wyzwanie spoza gwiazd" i klimatycznie jest kompletnie różna, skupiając się zdecydowanie na pokazaniu, jak silny jest Superman, stawiając naprzeciw niego różne kosmiczne istoty. Akcja osadzona jest we wczesnych latach działalności Kal-Ela, który podejmuje wyzwanie i bierze udział w kosmicznej rozgrywce, z której oczywiście wychodzi zwycięski. Taka sobie nawalanka, trochę nawiązująca do retro przygód eSa, ale jak na Gail Simone, to nie jest to nic wybitnego. Trochę nawet rozczarowujące.
Numer trzy to propozycja od duetu Rainbow Rowell/Cian Tormey, czyli back-upy z zeszytów 1067-1069. Scenarzystka dla mnie mało znana, ale o dziwo to właśnie jej historia błyszczy najbardziej w całym zbiorze. Nie ma tutaj naparzania się głównego bohatera z różnymi wymyślnymi złolami, tylko bardziej przyziemne klimaty dotyczące relacji na linii Clark - Lois. Co zrobić, gdy żona zostaje twoją nową szefową w pracy? Jak pogodzić pracę z życiem prywatnym? Czy dzięki temu doświadczeniu związek dwóch zakochanych w sobie ludzi stanie się silniejszy? Naprawdę dobrze napisane, porusza ciekawe kwestie i sprawia, że chciałoby się może nawet pociągnąć to dalej, w jakąś miniserię.
Wszelki czar pryska jednak już w kolejnej historii, czyli "Siła Wyższa" Johna Ridleya oraz Inaki Mirandy. Twórcy sięgają po Bruno Mannheima, Scorch, manipulacje i handel DNA oraz próbują zainteresować odbiorcę dramatem dotyczącym złoczyńcy znanego jako Major Disaster. Niestety, nie udało się. Słabiutkie i nie warte poświęcania temu rozdziałowi (dwa zeszyty) czasu.
Na koniec dostajemy dwuczęściowy story arc, gdzie Clark Kent udaje się na Grenlandię. Na miejscu już jako Superman w specjalnym arktycznym kostiumie, zajmuje się kwestią sabotażysty (Kilg%re), który próbuje zniweczyć pracę naukowców i ich innowacyjny projekt mający na celu zatrzymać/spowolnić globalne ocieplenie. Krótka, ale jednocześnie całkiem udana wizyta na Arktyce, którą zapamiętam z kilku interesujących scen.
John Timms, Eddy Barrows, Cian Tormey, Inaki Miranda oraz Gavin Guidry to artyści, którzy zadbali o oprawę wizualną omawianego tomu. Nie licząc Barrowsa, którego ilustracje od zawsze miały w sobie coś, co potrafiło przykuć moją uwagę i dostarczały mi przyjemnych artystycznych doznań podczas śledzenia różnych historii/komiksów, pozostali twórcy spisali się jedynie poprawnie, czyli tak naprawdę na miarę swoich możliwości. Próżno szukać tutaj jakichś wybitnych prac, które na dłużej zapadną w pamięci. To nie ta liga, nie ta klasa, nie ta półka rysowników. Ot, zwyczajni wyrobnicy, którzy dobrze sprawdzają się jako uzupełnienie/zastępstwo dla jakiegoś głośnego nazwiska, ale na dłuższą metę nie stanowią magnesu przyciągającego czytelnika. A już na pewno nie wtedy, gdy mówimy i komiksach z gatunku superhero. Zdaję sobie sprawę, że część osób lubi np. kreskę Johna Timmsa, ale w moje gusta najzwyczajniej nie trafia, ba, mam na jego styl uczulenie i przeważnie omijam projekty, w których bierze udział (patrz wydawany aktualnie w USA ongoing AQUAMAN/EMPEROR AQUAMAN). Podsumowują - graficznie jest bez fajerwerków, poprawnie i tylko poprawnie.
ACTION COMICS: SUPERGWIAZDY to nie jest komiks z gatunku "musiszmieć", jaki warto moim zdaniem byłoby mieć na swojej półce. Nie ma tutaj żadnej "Wow" opowieści, nie ma jakiejś mocno rozczarowującej, są po prostu dosyć przeciętne historyjki, gdzie jakościowo dwie są trochę lepsze, a trzy trochę gorsze. Jeśli znudziły Was długie story arci i szukacie czegoś lżejszego, przystępnego, gdzie można wejść z marszu i poczytać/pooglądać sobie różne spojrzenia na Ostatniego Syna Planety Krypton, a jednocześnie nie macie jakichś wygórowanych oczekiwań odnośnie jakości fabuły i szaty graficznej, to być może ta pozycja jest właśnie czymś dla Was. Dla mnie to komiks na raz, do przeczytania i zapomnienia. Teraz czekam na kolejny ACTION COMICS od Egmontu, gdzie już w ramach DC All In dostaniemy dwunastoczęściowy story arc od Marka Waida, który rozgrywa się wewnątrz Phantom Zone. I który już teraz polecam.
-----------------------------------------
Komiks otrzymany do recenzji od Egmontu, rzy czym wydawca nie miał żadnego wpływu na treść powyższej opinii.
Opisywane wydanie zawiera materiał z komiksów ACTION COMICS v2 #1061 - 1063, #1067 - 1069 oraz #1082 - 1086.
Do kupienia m.in. w sklepie Egmontu oraz na ATOM Comics.
Autor recenzji: Dawid Scheibe

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz