W moich wspominkach dotyczących TM-Semic nie sposób nie wrócić w maju o bardzo ważnym komiksie, jakim był wydany u nas SUPERMAN 5/93. Ważny z kilku względów, gdyż nastąpiło w nim parę istotnych wydarzeń oraz gościnnych występów, oryginalnie opublikowanych w USA w lutym i marcu 1991 roku. 33 lata temu dostaliśmy zatem w Polsce nową odsłonę przygód Człowieka ze Stali reklamowaną przez intrygującą i wymowną okładkę autorstwa Dana Jurgensa, która jak najbardziej zachęcała do kupienia w kiosku swojego egzemplarza i przekonania się, co tym razem stanie się udziałem tytułowego bohatera.
Na początek dostajemy historię "Secrets in the Night"/"Nocne Sekrety" pochodzącą z oryginalnego ACTION COMICS #662 z kultową okładką z Lois trzymającą okulary Clarka, której u nas niestety nawet nie przedrukowano gdzieś z tyłu. Roger Stern (scenariusz) i Bob McLeod (rysunki) prezentują nam w niej wyczekiwany i zapowiadany moment, kiedy Clark wreszcie dzieli się swoim wielkim sekretem z wybranką swojego serca, a ta kultowa scena zajmuje całą planszę i kończy jednocześnie ten zeszyt, zostawiając Lois i czytelnika z wielkimi oczami na wierzchu. Niby człowiek wiedział, ale i tak z podekscytowaniem obserwował i czytał tę scenę. Wszystko dzieje się w deszczową noc.
To jednak nie koniec, gdyż od razu potem TM-Semic opublikował dwie strony (konkretnie 2 i 3) pochodzące z SUPERMAN #53 (scenariusz i rysunki Jerry Ordway), które są fajnie wkomponowane i tworzą dalszy ciąg tej pamiętnej sceny z udziałem Lois i Clarka. Poniżej plansza, którą u nas wycięto, ale tak naprawdę nie była aż tak istotna i w pełni rozumiem decyzję polskiego wydawnictwa.
We wspomnianym AC #662 debiutuje w naszym kraju także Silver Banshee, która pokonuje i porywa Supermana, aby złożyć go w ofierze kontrolującej jej poczynania Blaze. Oczywiście eS wychodzi z tej potyczki zwycięsko, a polski czytelnik pozostaje z kilkoma znakami zapytania i odnośnikami typu "patrz poprzednie przygody" albo "dawno temu". To oczywiście wynik tego, iż w Polsce nie wszystkie opowieści były publikowane i nie mieliśmy okazji obserwować wcześniejszych konfrontacji Supermana i jego bliskich z Silver Banshee, które zostają tutaj przytoczone/przypomniane. Tak samo jak ominęła nas niestety pamiętna wizyta w piekle i walka z Blaze o dusze Jimmy'ego oraz Jerry'ego. Na szczęście Egmont startuje już niedługo z cyklem SUPERMAN: MAN OF STEEL zbierający zeszyty z tzw. ery Byrne'a, a tam - po wielu latach - będziemy mogli uzupełnić swoją wiedzę i przeczytać m.in. o wspomnianych w SUPERMAN 5/93 spotkaniach z Silver Banshee.
Druga część komiksu to natomiast szumnie reklamowany start historii o podróży Supermana w czasie. W Metropolis pojawia się nieoczekiwanie tajemniczy The Linear Man, który zamierza schwytać Boostera Golda i przenieść go do XXV wieku, skąd oryginalnie pochodzi i skąd uciekł do XX wieku. W wyniku starcia z udziałem Kal-Ela, Linear Mana oraz Golda, ten pierwszy przypadkowo niszczy urządzenie na ręce jednego ze strażników strumienia czasu, co powoduje nieplanowany skok w przyszłość. Superman trafia do XXX wieku i spotyka po raz pierwszy Saturn Girl, Cosmic Boya oraz Lightning Lada z Legionu Superbohaterów. Komiks kończy się intrygującym cliffhangerem i jak najbardziej zachęca do sięgnięcia po kontynuację. To w tym numerze rozpoczyna się pamiętna, pełna przygód podróż w czasie, a rzucany wbrew swojej woli w różne okresy główny bohater dopiero pod koniec zeszytu 8/93 wyrwie się z pętli czasowej, w jaką trafił.
Niestety w tej części kuleje trochę tłumaczenie Katarzyny Rusteckiej, która np. zrobiła z Guya Gardnera Guya Hamiltona, czy połączyła pierścień lotu Legionu i pola siłowego w twór o nazwie "pierścień pola siłowego lotu". Pominięto też Bloka i Invisible Kida z Legionu w kwestii eSa wypowiadanej na ostatniej stronie, ale to mogła być akurat decyzja innej osoby z wydawnictwa.
W zaprezentowanej na kartach THE ADVENTURES OF SUPERMAN #476 historii "The Linear Man" (scenariusz i rysunki Dan Jurgens) debiutuje u nas tytułowy Linear Man, a także Booster Gold oraz Legion Superbohaterów. Michael Carter spotkał się jednak już wcześniej z eSem, tak samo jak kilku innych członków Legionu z przyszłości, ale te przygody również będzie można przeczytać i obejrzeć w ramach wspomnianej przed chwilą serii albumów SUPERMAN: THE MAN OF STEEL, które planuje Egmont.
Ze względu na mniej miejsca, niż zazwyczaj, tym razem zabrakło listów od czytelników. Na stronach klubowych (w tym wypadku jednej) Arek Wróblewski reklamował rozpoczętą właśnie sagę "Time and Time again", a także równie ekscytujące Wydanie Specjalne z udziałem Batmana i Predatora. Zachęta do zakupienia tego ostatniego komiksu pojawiła się również na wewnętrznych stronach przedniej i tylnej okładki.
Ogólnie był to bardzo fajny komiks, w którym sporo się działo, który dostarczył wielu wrażeń i niezapomnianych momentów, kiedy miałem go w swoich rękach pierwszy raz, czyli ponad trzy dekady temu. Dobrze wspominam swoją styczność z tym konkretnym numerem, jednym z tych lepszych, jak się u nas w kraju ukazały.
Dawid Scheibe






Mam ten komiks! Zresztą cała Time and Time Again z TM Semic😊💪! Potwierdzam, pamiętna historia! Za dzieciaka,jak kupowałem Batmana i Supermana z TM Semic to właśnie z Supermanem najbardziej zapadło mi w głowie Time And Time Again i Czerwone Szkło 😉👌. Dzięki za materiał. Pzdr!
OdpowiedzUsuń