Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peter gross. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peter gross. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

NIEPISANE TOM 4

Ogień na okładce przywodzi na myśl sytuację w pewnym fandomie. Z powodu race swapu w serialowym HARRYM POTTERZE jedna część internetu wciąż płonie niczym krzyż podpalany przez ludzi w białych, szpiczastych kapturach. Z kolei inna nawołuje do bojkotu ze względu na poglądy pisarki, choć HP już dawno ją przerósł i w pewnym sensie „należy” do czytelników, którzy z tymi książkami dorastali. Jeśli więc — tak jak ja — jesteście dorosłymi Potterheadami, męczy Was cała ta wrzawa i macie ochotę po prostu od niej odpocząć, sięgnijcie po komiksową serię NIEPISANE Mike’a Careya i Petera Grossa, której czwarty (z sześciu) tomów jest już dostępny po polsku.

piątek, 17 października 2025

NIEPISANE TOM 3

To nie będzie wyłącznie recenzja najnowszego trzeciego (z sześciu) tomów serii „Niepisane”. Nie było okazji opisać poprzednich woluminów, a zatem znajdziecie tu także lekką retrospektywę poprzedników. Dawno temu pisałem pracę magisterską w oparciu o „Sandmana” Neila Gaimana i „Lucyfera” – autorstwa Mike’a Cateya i Petera Grossa, odpowiedzialnych za „Niepisanych”. Naprawdę trudno było wówczas znaleźć pozycje traktujące o „Lucyferze”, ale na szczęście Mike Carey był niezwykle pomocny podczas wymiany maili. Gdy autor przyjechał do Polski w 2009 roku i miałem przyjemność poznać go osobiście, utwierdziłem się w przekonaniu, że to nie tylko diablo (wink wink) inteligentny facet, ale również przemiły rozmówca. Gdy w USA wystartowała jego nowa seria „The Unwritten”, to śledziłem ją na bieżąco i przez lata, podczas ogłaszania Egmontowych zapowiedzi liczyłem, że ten tytuł trafi w końcu nad Wisłę. I oto jesteśmy na półmetku, finałowa odsłona ukaże się na naszym rynku w 2027 roku i będziemy już chyba mieli wtedy wszystkie najlepsze tytuły z oferty Veritgo w rodzimym języku.

niedziela, 27 sierpnia 2023

THE UNWRITTEN COMPENDIUM ONE

"Swallowed by the whale. I know. Happens to all of us. That's amazing in itself, that stories can all connect up like this (...) that you can come and go between them, as though there's a physical place where they exist".

Dzisiaj pochylam się nad serią z dawnego imprintu Vertigo, którą powołali do życia w roku 2009 Mike Carey oraz Peter Gross. Obaj wcześniej zdążyli współpracować przy LUCYFERZE, ale to właśnie komiks THE UNWRITTEN sprawił, że wymienieni twórcy na zawsze zapisali się niezwykle pozytywnie w mojej pamięci. W czerwcu DC wydało pierwszy z dwóch grubaśnych tomów, jakie łącznie zbierają wszystkie zeszyty serii plus towarzysząca jej powieść graficzną oraz kontynuację ongoingu w postaci maksi serii THE UNWRITTEN: APOCALYPSE. Jest to zatem idealny moment, aby odświeżyć sobie ten piękny komiks, albo też po raz pierwszy zapoznać się z niezwykłymi przygodami Toma Taylora, dwójki jego najbliższych towarzyszy oraz całej masy innych postaci.

niedziela, 12 grudnia 2021

LUCYFER tom 2


Ciężko jest o drugim tomie wznowionego u nas w tym roku LUCYFERA powiedzieć coś innego, niż idźcie i kupujcie go wszyscy. Ta bardzo ciężka cegła, to porządne wznowienie klasyki. Fantastyczny pokaz tego jak na podwalinach czyjejś historii buduje się własną, całkowicie nową. 

niedziela, 6 czerwca 2021

LUCYFER tom 1

 

Pamiętam, jak wróciłem do czytania komiksów w okolicach 2011 roku. W Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej we Wrocławiu mieli wtedy w Wypożyczalni może z 3 półki poświęcone komiksowi. Można było na nich znaleźć i pierwsze wydanie SANDMANA (oczywiście niepełne) oraz LUCYFERA, które wtedy był publikowany z jakąś zawrotną prędkością (pierwszy to wyszedł bodajże w 2008 roku, a ostatni – jedenasty w 2015). Pamiętam moją fascynację tymi oboma tytułami i jak  mocno zmieniły one moje podejście do komiksu amerykańskiego. Jak to się skończyło – dziś powoli nie wiem już, gdzie upakować kolejne kupione komiksy, a w wolnym czasie produkuję się o nich, chociażby na tym blogu. Jak ostatnio sprawdzałem tamte egzemplarze LUCYFERA, w których się zaczytywałem przeszły już wiele. Dlatego tym bardziej cieszy, że Egmont zdecydował się wydać tę serię u nas od nowa, w trzech tomach w twardej oprawie. Jeżeli sam fakt, że LUCYFER może zmienić człowieka, który uważał, że wyrósł już z czytania komiksów w komiksomaniaka nie przekonuje was do sięgnięcia po niego, to poniżej znajdziecie kilka dodatkowych powodów.

czwartek, 11 lutego 2021

RODZINA Z DOMKU DLA LALEK

 

Kiedy usłyszałem, że Joe Hill ma mieć swoją własną linię wydawniczą w DC Comics, to poczułem się podekscytowany. Powieści i opowiadania syna Stephena Kinga są zwykle dość solidne. Serią LOCKE & KEY udowodnił, że świetnie rozumie komiksowe medium. HILL HOUSE COMICS brzmiało więc jak coś wartego uwagi. W końcu wcale nie tak łatwo o kawałek  dobrej komiksowej grozy. Ucieszyłem się naprawdę jednak dopiero, gdy okazało się, że wszystkie 5 tytułów powstałych w ramach tego imprintu otrzymam w Polsce bardzo niedługo po zakończeniu się ich ukazywania w USA.

W styczniu 2021 roku dostaliśmy w kraju nad Wisłą dwa pierwsze tytułu spod kurateli Joe Hilla: KOSZ PEŁEN GŁÓW (recenzowany u nas przez Krzyśka T.) oraz RODZINĘ Z DOMKU DLA LALEK. Z wielką chęcią zgłosiłem się do recenzowania tego drugiego tytułu. W końcu lalki, wiktoriańskie wierszyki dla dzieci oraz rodziny horror to mieszkanka już z daleka przepysznie się zapowiadająca. Czy rzeczywiście otrzymaliśmy jednak danie smakowite, a nie coś na szybko odgrzewanego z mikrofali?

czwartek, 18 czerwca 2020

THE DOLLHOUSE FAMILY


Poniższy tekst powstał w oparciu o wydania zeszytowe.

Kiedy w ubiegłym roku ogłoszono nowy projekt i ujawniono wszystkie tytuły, które wchodzić będą w skład horrorowego Hill House Comics, jeden z nich natychmiast wylądował na mojej liście zakupów. Był to THE DOLLHOUSE FAMILY, a przyciągającym moją uwagę oraz ciekawość magnesem stały się nazwiska odpowiedzialnych za to przedsięwzięcie twórców. W przeszłości Mike Carey oraz Peter Gross niejednokrotnie mieli okazję ze sobą współpracować przy różnych seriach, a owoce ich pracy, zwłaszcza styl prowadzenia opowieści oraz wysoki poziom ich wizualizacji, za każdym razem dostarczały mi sporą dawkę przyjemnych, komiksowych doznań. W ciemno zatem zamówiłem w preorderze pierwszy numer tej sześcioczęściowej mini serii, który dodatkowo zaintrygował mnie swoim opisem, a potem bez wahania zakupiłem kolejne odsłony. Pod koniec maja ukazał się finałowy zeszyt, a zatem pozwolę sobie na podzielenie się opinią na temat całości, aby dać odpowiedź na pytanie, czy moje stosunkowo wysokie oczekiwania wobec tej pozycji zostały przez autorów zaspokojone.