piątek, 9 listopada 2018

NIGHTWING TOM 3: NIGHTWING MUSI UMRZEĆ


Gdy BATMAN V SUPERMAN był miażdżony w recenzjach, twórcy bronili się pustym wykrętem, że jest to film dla fanów. Po dziś dzień nie wiadomo dla fanów czego. Przedmiot tej recenzji -NIGHTWING MUSI UMRZEĆ jest komiksem dla fanów, ale już na starcie wiadomo dokładnie dla jakiej grupy osób jest on skierowany. Trzeci tom NIGHTWINGA to pozycja przeznaczona dla wielbicieli "bat-epopei" Granta Morrisona, a konkretnie jego runu w BATMAN AND ROBIN.


Już sam tytuł odsyła do finałowej historii z tamtego miesięcznika - "Batman and Robin must die!" I na tym podobieństwa i hołd do dokonań "Szalonego Szkota" (Morrisona) się nie kończą. Dynamiczny Duetem w tamtej serii byli Dick Grayson odgrywający rolę Batmana i Damian Wayne, który zadebiutował wówczas w roli Cudownego Chłopca. Miało to miejsce w czasie, gdy wszyscy myśleli, że Bruce nie żyje, a on "po prostu" był zagubiony w czasie (komiksy). Ich pierwszym przeciwnikiem był wówczas makabryczny Profesor Pyg i jego twory - lalkotrony. W finale zaś pojawił się główny zły 2/3 bat-historii Morrisona: doktor Simon Hurt. Obaj powracają w najnowszym, polskim tomie o perypetiach Dicka Graysona.

I tutaj dochodzimy do sporego minusu, nie samej historii lecz polskiego wydania. W pierwszych - ale nie tylko - tomach z Odrodzenia dostawaliśmy wstępniaki, będące niezbędną wiedzą w pigułce dla nowych czytelników. Kilkanaście linijek tekstu pomagało im zrozumieć odniesienia do bogatej historii uniwersum DC. Nie zdecydowano się na to przy NIGHTWING MUSI UMRZEĆ, przez co postać Hurta nie obejdzie nikogo poza fanami Morrisona.

Być może kiedyś w Polsce ukaże się reszta bat-komiksów tego scenarzysty, dlatego jeśli czekacie na to wydarzenie, to pomińcie ten akapit. Zaspoiluję Wam kim jest Simon Hurt, na tyle, na ile da się to zrobić. Morrison przygotowując się do pisania swojej siedmioletniej (!) epopei przeczytał tonę bat-komiksów i uznał, że absolutnie wszystkie wydarzenia miały miejsce. Simon Hurt był bezimiennym lekarzem, który pojawił się raptem w jednym komiksie, w którym Batman poddał się rządowemu eksperymentowi izolacji. U Morrisona ów lekarz stał za sekretną organizacją Black Glove i – jakżeby inaczej – chciał zniszczyć Batmana. Na początku - według słów samego autora - Hurt był kreowany na przedstawienie diabła. Po pewnym czasie doktor obwieścił, że jest Thomasem Waynem, który sfingował własną śmierć i w rzeczywistości przeżył spotkanie z Joe Chillem w Crime Alley. Było w tym ziarno prawdy. Hurt rzeczywiście był Thomasem Waynem, ale nie ojcem Bruce'a, lecz jego dalszym przodkiem, czarną owcą rodziny Wayne'ów. Hurt stał się nieśmiertelny za sprawą demona Barbatosa. Nie wiedział, że w rzeczywistości nie służył demonicznemu nietoperzowi-bogowi (ten prawdziwy objawi się w DARK NIGHTS: METAL), a manifestacji hiper-wymiarowej istoty wypuszczonej w przeszłość przez umierającego Darkseida (sic!)... Jeśli jesteście jeszcze ze mną to widzicie jak na dłoni, że nie jest to wiedza przystępna laikom. Wywód dłuższy niż mój powinien jednak załatwić sprawę. Pomijając sporo rzeczy, które wystąpiły po drodze, Hurt po raz ostatni widziany był na cmentarzu, na terenie posiadłości Wayne'ów. Sparaliżowany, został tam pochowany żywcem przez Jokera. Trzeci tom Odrodzonego NIGHTWINGA to jego pierwszy występ od tamtego czasu (7 lat temu).

Omówiliśmy już szkielet, pora na mięso. Na początku recenzowanego tomu Dick Grayson jest szczęśliwy. Obwołany "Batmanem Bludhaven" znalazł swoje miejsce w nowym mieście i ma cudowną dziewczynę. Co prawda Shawn Tsang jest łotrzycą, ale zreformowaną  i do tego z czwartej ligi. Oczywiście sielanka nie może trwać długo, gdy jesteś członkiem bat-rodziny. Shawn zostaje porwana niedługo po tym, jak Dick dowiaduje się, że dziewczynie spóźnia się okres. Scenarzysta Tim Seeley zmarnował potencjał drzemiący w tej rewelacji, pokazując wyłącznie przeżycia Graysona. Nie uświadczymy tu rozterek Shawn, że ojciec jej potencjalnego dziecka jest superbohaterem i naraża co noc własne życie. Rola dziewczyny przez większość tomu sprowadza się do bycia archetypową damą w opałach.

Graysonowi w misji ratunkowej i walce z lakotronowym Deathwingiem towarzyszy Robin/Damian Wayne. Ten przybywa do Bludhaven z idiotycznych pobudek: media społecznościowe uważają, że #PierwszyRobin będzie kiedyś nowym Batmanem, bo był z niego #NajlepszyRobin. Syn Nietoperza postanawia rozmówić się ze "starszym bratem". Moje pierwsze wrażenia na Robina w wykonaniu Seeleya były negatywne. Zmienia się to pod koniec historii i skutecznie zamazuje początkowy niesmak.

Najciekawszym ze złoczyńców jest zdecydowanie Deathwing, stanowiący krzywe odbicie Nightiwnga, posiadający jego umiejętności i wspomnienia. Pyg pełni tutaj marginalną rolę sługusa zwyrola, który musi dostać po ryju (ha!) w drodze do głównego bosa. Ten zaś, prócz wzbudzenia we mnie sentymentu za jedną z moich ulubionych serii (B&R Morrisona) nie jest na scenie wystarczająco długo. Wielka szkoda, bo jego jak zwykle pokręcona, szatańska ideologia nie mogła w pełni zabłysnąć. Ciekawie prezentujące się nawiązanie do późniejszego eventu METAL, również  nie zostaje wygrane na wysokim C. Cieszy mnie fakt, że w DC przypomniano sobie o Hurt’cie, ale złoczyńca, który przez tak długi czas był solą w oku Batmana nie powinien zostać umniejszony do łotra jednej historii.

Dopełnieniem tomu jest team-up z jednym z moich ulubieńców Flashem/Wallym Westem. Kilka dni po lekturze nie pamiętam już dobrze treści tej krótkiej opowiastki, ale w pamięci pozostała relacja dwójki przyjaciół. Tę Seeley uchwycił bez zarzutu.

Pomijając powyższą noc chłopaków na mieście rysownikiem, który cieszył moje oczy swoimi ilustracjami w poprzednich rozdziałach tomu jest Javier Fernandez. Jego styl, w połączeniu z kolorami Chrisa Sotomayora pasuje do mniej mrocznego zakątka bat-uniwersum, jak również do dynamicznej akcji, która idzie w parze z naszym ulubionym akrobatą.

NIGHTWING MUSI UMRZEĆ to pozycja przede wszystkim dla fanów dokonań Morrisona na polu duetu Dick/Damian oraz dla tych, którzy zbierają wszystkie tomy serii. Niedzielny czytelnik, który chciałby sobie od tak sięgnąć tylko po ten komiks powinien dwa razy się zastanowić nad zakupem..


Damian "Damex" Maksymowicz


Tom zawiera oryginalne zeszyty NIGHTWING (2016) #16-21.
 
Komiks do kupienia w sklepach Egmontu oraz ATOM Comics.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz