piątek, 23 listopada 2018

BATMAN. ROZBITE MIASTO I INNE OPOWIEŚCI


DC Deluxe to linia wydawnicza Egmontu, która w dużej mierze stanowi gwarancję bardzo dobrych komiksów. Wystarczy prześledzić listę ponad dwudziestu tytułów, które ukazały się w jej ramach, żeby zauważyć, że w większości są to klasyki, które po prostu warto znać i przeczytać. Najnowsza pozycja opublikowana w powiększonym formacie, czyli Rozbite miasto i inne opowieści, nie do końca wpisuje się w tę kategorię. 

Zacznijmy od tego, że recenzowany tom zbiera niemal wszystkie historie o Batmanie napisane przez Briana Azzarello, cenionego scenarzystę odpowiedzialnego chociażby za WONDER WOMAN z New 52 lub 100 NABOI. Pod tym kątem zbiór przypomina trochę wydanie Co się stało z Zamaskowanym Krzyżowcem? Neila Gaimana, które zawierało komplet jego komiksów ze świata Człowieka Nietoperza. W Rozbitym mieście i innych opowieściach brak oczywiście pisanej wspólnie z Frankiem Millerem trzeciej części trylogii MROCZNEGO RYCERZA czy też wydawanej aktualnie „kontrowersyjnej” miniserii BATMAN: THE DAMNED. Powód jest prosty i nie wiąże się z faktem, że to zwyczajnie zbyt nowe tytuły – omawiana pozycja stanowi agregat wyłącznie tych komiksów Azzarello, które zilustrował Eduardo Risso.

Duet ten wsławił się wspomnianymi 100 NABOJAMI oraz Spacemanem, a ostatnio pracował razem nad wydaną niedawno w Polsce Księżycówką od Image. Komiksy o Batmanie ich autorstwa nie są zatem jedynym materiałem, w którym można zobaczyć efekty ich współpracy.

Na tom z DC Deluxe składają się cztery różnej długości historie. Otwierające album, a zarazem najstarsze Blizny są króciutką, ośmiostronicową nowelką, w której Człowiek Nietoperz mierzy się z Zsaszem. Sam scenariusz nie oferuje nic, co szczególnie zapadałoby w pamięć. Azzarello próbuje zdefiniować tu pojęcia siły i przemocy, ale w tak zwięzłej formie jego starania ograniczają się raczej do hasłowego przedstawienia problemu. Warstwa graficzna stanowi zaś pokaz możliwości wczesnego Risso i przywodzi na myśl kultowe Sin City. Argentyński rysownik operuje bielą i czernią w podobny sposób do Franka Millera, co w połączeniu z górnolotną narracją Azzarello sprawia, że całe Blizny czyta się tak, jakby były odrzutem słynnej serii z oferty Dark Horse.

Wydanie zamyka niewiele dłuższy Spadek, czyli komiks w niecodziennej formie, publikowany po stronie na łamach dwunastu numerów antologii WEDNESDAY COMICS. Całość układa się więc ponownie w zwięzłą historię, ale tym razem – w przeciwieństwie do Blizn – możemy mówić tu o faktycznej fabule z wyraźnym początkiem, rozwinięciem i zakończeniem. Spadek, choć powstał najpóźniej, bo w 2009 roku, sprawia wrażenie najstarszego segmentu zbioru. Wszystko ze względu na jego klasyczną, noirową formułę – jest bowiem rasowym kryminałem w odcinkach, opartym na prostym i postępującym według tradycyjnego schematu śledztwie.

Można zauważyć, że obie zwięzłe formy pisane przez Azzarello zgubiło, co innego. O ile w miniaturkowych Bliznach zabrakło prawdziwie celnej puenty, o tyle Spadek to przykład komiksu, w którym fabuła zdaje się być kompletnie niedostosowana do konkretnych założeń WEDNESDAY COMICS. Finalnie mamy do czynienia z maksymalnie skompresowanym scenariuszem, który znacznie lepiej sprawdziłby się w obszernej formie. Plus znowu trzeba postawić tu przy nazwisku Risso. Małe kadry bez wątpienia sprzyjają jego kresce.

Pomiędzy tymi oszczędnymi w środki wyrazu nowelkami mieszczą się dwie dłuższe historie. Lwią część albumu zajmuje pierwsza z nich, a więc tytułowe Rozbite miasto. Sześcioczęściowy story arc wydrukowany pierwotnie na kartach sztandarowej serii o Batmanie łączy ze Spadkiem motyw dochodzenia prowadzonego przez Człowieka Nietoperza, postać tajemniczej femme fatale oraz ogólny, ponury klimat. Gdyby obrazkowy kryminał z 2009 roku rozciągnąć i pogłębić, zapewne jeszcze bardziej przypominałby Rozbite miasto. Azzarello stosuje na tyle podobne chwyty, że zaraz po lekturze obie te historie zlewały mi się ze sobą i bez sprawdzenia nie byłbym stuprocentowo pewien, które elementy pojawiały się tutaj, a które w Spadku.  

W najdłuższej fabule w zbiorze uświadczymy kilku popularnych złoczyńców ze świata Człowieka Nietoperza, w tym np. Killer Croca oraz Pingwina. Scenarzysta snuje przed odbiorcami zagmatwaną intrygę, w której do samego końca nie wiadomo kto mówi prawdę, a kto kłamie. Punktem wyjścia jest tu morderstwo niejakiej Elizabeth, siostry Angela Lupo, jednego z wielu bandziorów, działających w Gotham.

Bruce Wayne, dla którego sprawa w pewnym momencie staje się osobista (wszak wplątany zostaje w nią chłopiec, któremu zamordowano rodziców), zakłada maskę i zaczyna snuć się po mieście w poszukiwaniu kolejnych tropów. Z czasem poznaje coraz więcej sekretów rodziny Lupo, a kwestia zabójcy Elizabeth przestaje być jedyną zagadką do rozwiązania. Im bliżej finału, tym trudniej stwierdzić, które z tych pytań jest teraz priorytetem. Gdy nadchodzi koniec historii i w jednej chwili Azzarello udziela odpowiedzi na wszystkie, Rozbite miasto traci impet. Scenarzysta nie odkrywa kart stopniowo, przez co rozkłada uwagę czytelnika i nakazuje mu się skupiać nie na jednej, a kilku tajemnicach. W takiej sytuacji ciężko o to, żeby scena kulminacji spełniała właściwie swoją funkcję.

Mam także wątpliwości, co do ilustracji Risso. Gdy w Spadku musiał działać na małych, ciasnych kadrach, uwypuklał swoje atuty, tworząc nastrojowe, doskonale współgrające z gangsterską historią, plansze. W Rozbitym mieście dostaje znacznie więcej miejsca, co nadal nie przeszkadza mu w rysowaniu twarzy i postaci w charakterystyczny, niepodrabialny sposób, ale ukazuje też jego mankamenty. Bardzo oszczędne, skąpe tła nie zawsze znajdują uzasadnienie.

Do omówienia pozostał mi już tylko Rycerz zemsty. Śmiało można zatem powiedzieć, że najlepsze zostawiłem sobie na koniec. Wydany oryginalnie jako tie-in do popularnego FLASHPOINTU, Knight of Vengeance przez lata urósł wręcz do miana kultowej reinterpretacji mitologii Człowieka Nietoperza. Okazał się najbardziej pamiętnym elementem tego znaczącego, przełomowego dla uniwersum DC, eventu. Nic w tym zresztą dziwnego. To naprawdę udany komiks, w którym Azzarello i Risso biorą na warsztat szczególnie interesujący pomysł i wyciskają z niego maksimum. Jak wiele osób zapewne wie, tutejszym Batmanem jest nie Bruce, a Thomas Wayne, co nadaje tej alternatywnej wizji świeżości oraz dodatkowej głębi.

Szkoda, że Egmont nie zdołał wydać tego tomu przynajmniej dwa miesiące wcześniej. Album zgrałby się wówczas idealnie z przyjazdem Azzarello na tegoroczny Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier. Dzięki podpisowi scenarzysty, Rozbite miasto i inne opowieści wyróżniałyby się chociaż jakoś na tle pozostałych, przeciętnych komiksów o Batmanie, które znajdują się na mojej półce. Najwięksi fani Człowieka Nietoperza powinni być mimo wszystko usatysfakcjonowani. W gruncie rzeczy to w końcu solidna pozycja opracowana przez nieprzypadkowych autorów. Reszcie czytelników, która woli ograniczać swoją styczność z Gotham do prawdziwie uniwersalnych tytułów, polecałbym jednak sięgnąć do innych źródeł.

Komiks znajdziecie w sklepie Egmontu.

Do nabycia także w ATOM Comics.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza