środa, 5 grudnia 2018

WKKDC #60 – FLASHPOINT: PUNKT KRYTYCZNY


Wielka Kolekcja Komiksów DC dobiegła końca! Sześćdziesiąty numer zamyka kioskowy zbiór, w którym znalazło się wiele dubli, sporo klasyków i kilka rozczarowujących historii… Tak brzmiałby zapewne początek tej recenzji kilka miesięcy temu. Dziś byłby już nieaktualny – WKKDC zostało bowiem niedawno oficjalnie przedłużone o następne dwadzieścia tomów i… nie sądzę, żeby ktokolwiek był tym faktem zaskoczony. Kolekcja budziła w końcu niemałe zainteresowanie, co mogliśmy także zaobserwować na DCManiaku, gdzie teksty o kolejnych tomikach cieszyły się dużą popularnością.

Punkt Krytyczny, który wieńczy WKKDC w jej podstawowej formie, sprawdza się w tej roli idealnie. Mówimy tu przecież o komiksie, który stanowił zamknięcie pewnej ery w świecie DC – to właśnie FLASHPOINT był tytułem, wprowadzającym czytelników w New 52. Wydawana w 2011 roku miniseria, która zreebotowała uniwersum, wpisuje się więc w kategorię przełomowych historii, do których należą także legendarny CRISIS ON INFINITE EARTHS czy też INFINITE CRISIS. Oba z tych kryzysów ukazały się w ostatnich latach nakładem Egmontu, podobnie zresztą jak sam FLASHPOINT, który swoją polską premierę miał w czerwcu 2016 roku i do dziś bez problemu da się go znaleźć w ofercie wielu sklepów internetowych. Wszystkie trzy albumy wchodziły w skład DC Deluxe, która to linia zbiera istotne opowieści wydawnictwa DC w powiększonym, kolekcjonerskim formacie.

W sytuacji, w której przypada mi omawianie dubla, zawsze muszę wyrazić swoją opinię na temat tego, na którą z polskich wersji danego komiksu się zdecydować. Wydanie Eaglemoss – choć tańsze, co na pewno stanowi zachętę dla niektórych czytelników – prezentuje się dość biednie na tle publikacji Egmontu. Gorszy papier, znacznie miększa oprawa, brak obwoluty i niekompatybilność ze wspomnianymi kryzysami sprawiają, że w ostatecznym rozrachunku lepiej dołożyć te kilkanaście złotych i zaopatrzyć się jednak w droższy zbiór z DC Deluxe – jeżeli oczywiście kolekcję kupujecie wybiórczo. W przypadku, w którym Wasze półki zdobi pięćdziesiąt dziewięć wcześniejszych tomów WKKDC, wiadomo że bardziej sensowny będzie zakup FLASHPOINTU wydawanego w jej ramach.

Odkładając już na bok kwestie ekonomiczne, odpowiedzmy sobie na pytanie: czy Punkt Krytyczny jest na tyle dobrym komiksem, żeby w ogóle warto było poświęcać na niego czas i pieniądze? Nie mam wątpliwości, że tak! Naturalnie nie jest to pozycja dla każdego. Osoby, które niekoniecznie interesują się uniwersum DC lub po prostu nie przepadają za rozbuchanymi komiksowymi eventami, raczej nie znajdą tu nic dla siebie. Co innego czytelnicy emocjonalnie związani z Batmanem, Supermanem i innymi herosami tego wydawnictwa. FLASHPOINT jest opowieścią superbohaterską w czystej postaci, która na szczęście oferuje coś więcej niż tylko bezmyślny eskapizm.

Recenzowany komiks to przede wszystkim odważna reinterpretacja znanych i lubianych bohaterów. W Punkcie Krytycznym Flash cofa się w czasie, aby uratować swoją matkę, z której śmiercią nigdy nie zdołał się pogodzić. Misja się udaje – najszybszy człowiek świata tworzy nowe kontinuum, w którym Nora Allen nigdy nie zginęła. Szczęście jej syna nie trwa jednak długo. Barry orientuje się w końcu, że wskutek jego działań całe uniwersum zmieniło się nie do poznania. On sam stracił moce, Superman nie został odnaleziony przez Kentów, a Batmanem stał się ktoś inny niż Bruce Wayne. Ponadto ciągle toczy się wojna między Amazonkami a ludem Atlantydy, którą zapoczątkowała zdrada Wonder Woman przez jej ukochanego Aquamana.

Świat stoi na głowie, a do Barry’ego Allena dociera bolesna prawda – gdyby nie on, do niczego takiego by nie doszło. Za wszelką cenę musi więc odkręcić to, co nawyprawiał, pożegnać się z matką i wymazać istnienie tej ponurej dystopii, w której herosi albo nigdy się nie narodzili, albo stali się złoczyńcami. W tym celu kontaktuje się z obcym dla niego Batmanem i resztką bohaterów, którzy mogą pomóc mu wrócić do dawnego świata.

Tym, co sprawia że FLASHPOINT nie jest kolejną, bezbarwną historią, wykorzystującą motywy znane z Powrotu do przyszłości i innych fabuł o cofaniu się w czasie, jest jego waga. Czytając Punkt Krytyczny, ma się świadomość, że od tego jak potoczą się losy Allena, zależy dalszy kształt uniwersum DC. Scenariusz ma niesamowity rozmach, którego nie udałoby się osiągnąć, gdyby autor nie zadbał o odpowiednie pogłębienie świata przedstawionego. Świetny pomysł wyjściowy niewiele by przecież dał, jeśli sama historia nie miałaby emocjonalnego podłoża. Tutaj udało się je zbudować – Barry staje przed trudnymi wyborami, nowy Batman ma genialne backstory (o którym niedawno pisałem w recenzji Rozbitego miasta i innych opowieści), Superman budzi faktyczne współczucie, a konflikt Aquamana z Wonder Woman, choć gryzie się z ich powszechnie znanymi wizerunkami, także ma sensowne wytłumaczenie.

Scenarzysta wyciągnął zatem z tej fabuły, ile tylko się dało. I trudno się dziwić, wszak za Punktem Krytycznym stoi Geoff Johns – człowiek, który słynie ze swojej wielkiej miłości do świata i postaci wykreowanych przez wydawnictwo DC. Polscy czytelnicy mogą znać tego autora m.in. ze wspomnianego NIESKOŃCZONEGO KRYZYSU lub UNIWERSUM DC: ODRODZENIE, a także z wydanych w ramach WKKDC komiksów o Flashu, Supermanie bądź Halu Jordanie. Szkoda, że gorzej od niego spisał się rysownik Andy Kubert, którego kreska jest tutaj strasznie nierówna. Nijak nie umywa się do tego, co ten artysta prezentował w trzeciej części sagi o MROCZNYM RYCERZU Franka Millera albo Co się stało z Zamaskowanym Krzyżowcem Neila Gaimana.

Dodatkiem do FLASHPOINTU jest przedruk #139 numeru FLASHA z 1963 roku, w którym swój debiut zaliczył jakże istotny dla głównej historii Reverse-Flash. Należy więc oddać wydawnictwu Eaglemoss, że i tym razem trafiło z doborem starego zeszytu.

Recenzowane wydanie zawiera materiał z FLASHPOINT #1-5 oraz FLASH #139.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza