niedziela, 19 maja 2019

TRANSMETROPOLITAN TOM 4

Nasza redakcyjna maszyna do tworzenia recenzji, czyli nieoceniony Dawid, sinusoidalnie oceniał poprzednie tomy cyklu TRANSMETROPOLITAN. Pierwszy i trzeci określił jako bardzo dobre, drugi – tylko jako dobry. Zdziwiłem się więc nieco, gdy zdecydował odstąpić mi tę serię. Przede wszystkim dlatego, że mamy bardzo podobne wrażenia z dotychczasowego obcowania z losami Pająka Jeruzalem, czyli co najmniej dobre. Dawidzie, żałuj – moim skromnym zdaniem, czwarty tom to najlepsze, co jak dotąd zaoferowała nam ta seria.

Prezydent Gary Callahan dopiął swego – działalność Pająka Jeruzalem została uznana za nielegalną, niepokorny dziennikarz stracił wszelkie wygody dostatniego życia, pracę w ”Słowie”, ale swojego ostatniego bynajmniej jeszcze nie wypowiedział. Razem z paskudnymi asystentkami planuje już kolejne działania. Pierwszym z nich jest dołączenie do medialnej partyzantki i pisanie dla dystrybuowanej nie do końca legalnie ”Dziury”. Uśmiechnięty prezydent również nie próżnuje i planuje kolejne niecne posunięcia, przy realizacji których na pewno nie zawaha się postawić na szali ludzkie życia. Co jednak stanie się w momencie, gdy ciało Pająka po latach nieustannego ćpania zacznie wreszcie odmawiać posłuszeństwa?

Co świadczy o tym, że scenarzysta danej historii stworzył rewelacyjną postać? Oczywiście wiele rzeczy, spośród których jak dla mnie jedną z nich jest wzbudzanie w czytelniku żywych uczuć względem niej. Tak właśnie mam z Pająkiem Jeruzalemem – główny bohater serii miota mną straszliwie. Z jednej strony wkurza mnie niemiłosiernie jego postawa życiowa oraz charakter, nie zgadzam się z częścią jego poglądów (tu przy okazji serdecznie pozdrawiam osobę, która kiedyś w komentarzach nazwała mnie ”DCLewak”), ale z drugiej strony jego dążenie do ukazania prawdy za wszelką cenę, autentyczna miłość do zawodu dziennikarza i sposób, w jaki pochyla się nad tymi najsłabszymi oraz ukazuje fakty zwariowanego świata w którym przyszło mu funkcjonować, a także sposób w jaki Ellis odrobinkę go uczłowieczył w omawianym właśnie tomie sprawia, że wobec tego cholernego dupka mam też jakąś dozę sympatii. Warren Ellis rewelacyjnie przy tym podkreśla, że w takim świecie, w jakim przyszło żyć Pająkowi, trzeba mieć naprawdę ogromne jaja, albo bardzo dobrego dealera.

Jest w tym tomie zeszyt, który scenarzysta poświęca zagadnieniu dziecięcej prostytucji w mieście Pająka i jak dla mnie jest to zdecydowanie najlepszy fragment czwartego tomu. Ellis jak zwykle nie bawi się tu w subtelności i szokuje na tyle, na ile kierownictwo Vertigo mu pozwalało – a wtedy śruba była przykręcona bardzo licho i nikt nie bawił się w kasowanie komiksów pokroju niedawnego SECOND COMING, bo ”kogoś może urazić”. Doceńcie więc to, jak kiedyś wyglądało Vertigo. Niemniej, w czwartym tomie serii TRANSMETROPOLITAN znalazło się miejsce dla tej ”zwykłej”, dziennikarskiej roboty, co niezmiernie mnie ucieszyło, ponieważ byłem dość mocno przekonany, że Ellis odejdzie tu już od tych zazwyczaj bardzo dobrych, pojedynczych historii i skupi się na konfrontacjach Pająka z Uśmiechniętym.

Tymczasem zawarte w tomie dłuższe fabuły także sprawdzają się wyśmienicie. Praktycznie cała druga połowa czwartej odsłony cyklu TRANSMETROPOLITAN zachowuje jednoznacznie wysoki poziom, a ponieważ jest to jeden z tych tytułów od Egmontu, którego akurat nie znałem wcześniej niż tylko ze słyszenia, to finałowy twist naprawdę mnie zaskoczył. Skubany Ellis znowu to zrobił – na piątą i zarazem finałową odsłonę serii będę czekać z wielkimi oczekiwaniami i mam nadzieję, że w sierpniu będę mógł napisać tekst, w którym nie padnie w zasadzie żaden zarzut.

Tak jak dzisiaj.

Bo do warstwy graficznej też nijak przyczepić się nie mogę. Styl Daricka Robertsona znam nie od dziś i chociaż nie jest to żaden z czołówki moich ulubionych rysowników, to jednak jego prace są po prostu ok. mają jakiś swój rozpoznawalny sznyt, który nie powala mnie na kolana, ale także nie sprawia, że mam zamiar spopielić dany komiks, bo mnie w oczy razi.

Jakość wydania czysto Egmontowa – twarda oprawa, tłumaczenie niestety wątpliwej jakości (ta sama osoba, co w 100 NABOI), dodatków brak, cena okładkowa w wysokości 89,99zł. Z rabacikami pewnie coś koło siedmiu dych i jest to pieniądz, jaki zdecydowanie warto zapłacić.
    
Krzysztof Tymczyński
     
------------------------------------------------------------
   
Omawiany tom zawiera materiał z zeszytów TRANSMETROPOLITAN #37-48

TRANSMETROPOLITAN TOM 4 do kupienia w sklepach Egmontu oraz ATOM Comics.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza