środa, 13 lutego 2019

SUICIDE SQUAD - ODDZIAŁ SAMOBÓJCÓW TOM 4: ZIEMIANIE W OGNIU


Ledwo zrecenzowałem trzeci tom SUICIDE SQUAD pt. Płonąca baza, a już na półkach księgarni pojawił się następny. Wydawnictwo Egmont niespodziewanie przyspieszyło z publikacją tej serii, co zapewne należy zrzucić na karb pewnych zależności zachodzących między komiksami z linii DC Odrodzenie. Trójka ukazała się w grudniu, a omawiana czwórka w drugiej połowie stycznia. Może to i lepiej, bo istniało w końcu całkiem duże ryzyko, że przez dłuższą przerwę w wydawaniu kompletnie zapomniałbym na czym skończył się poprzedni, nijaki album i niechętnie musiałbym go sobie odświeżyć.

Ziemianie w ogniu to wyjątkowo wąski zbiór, nawet jak na standardy Odrodzenia. Tak cienki, że samo wypośrodkowanie tytułu na grzbiecie okazało się trudnym do wykonania zadaniem. Mi trafiło się wydanie z rzędem liter przy samej krawędzi. Wcale nie wspominam o tym, żeby wbijać Egmontowi szpilkę. Domyślam się po prostu, że niektórych komiksowych pedantów i kolekcjonerów takie drobiazgi mogą irytować, dlatego jeśli macie okazję sprawdzić album przed zakupem, to polecam to zrobić.

Pomimo swoich niepozornych rozmiarów, czwarty tom SUICIDE SQUAD zdaje się stanowić naprawdę ważny punkt runu Roba Williamsa. Oczywiście jako osoba, która nie zna dalszego ciągu i śledzi tę serię zgodnie z polskim harmonogramem wydawniczym, nie wiem w jakim stopniu przedstawione wydarzenia ostatecznie wpłyną na ten tytuł, ale nie da się też ukryć, że znacznie zmienia się tutaj status quo. Nie dość, że w Ziemianach w ogniu dochodzi do kilku interesujących przetasowań w składzie, to dodatkowo scenarzysta powraca na łamach tej historii do wątku, którym przywitał się z czytelnikami w tomie pierwszym.

W ramach przypomnienia: w swoich inaugurujących zeszytach Williams przedstawił kulisy misji oddziału, która zakładała odbicie tajnej broni masowego rażenia, ukrytej w trudno dostępnej rosyjskiej bazie. Na miejscu wyszło na jaw, że rzeczoną bronią jest sam Generał Zod, a zatem jeden z największych i najpotężniejszych wrogów Supermana. Zadanie zakończyło się umiarkowanym sukcesem, a Kryptonijczyk trafił do więzienia Belle Reve, gdzie dochodził do siebie. 

Gdy wreszcie osiąga pełnię sił, Amanda Waller nakazuje wszczepić mu specjalną bombę do mózgu i zamierza wykorzystać jego nadludzkie moce do własnych celów. Zod dołącza zatem do oddziału, ale - ku zdziwieniu absolutnie nikogo - okazuje się wyjątkowo ciężkim współpracownikiem. Dla Suicide Squad oznacza to ogromne kłopoty.

Odrobinę zrażony już poziomem poprzednich części cyklu, podchodziłem do Ziemian w ogniu bez żadnych konkretnych oczekiwań. Do wniosku, że seria w obecnej formie niezbyt mi odpowiada, doszedłem zresztą dobrych kilka lat temu. Tym razem obyło się jednak bez większego rozczarowania. Omawiany tomik przeczytałem w moment i choć nadal doskwiera mu mnóstwo problemów, które rzucały się w oczy już wcześniej, to jest w nim jakaś odpowiednia porcja popcornowej, niewymagającej rozrywki. Wciąż przez kolejne numery przewijają się wyłożone w niezręczny sposób powracające żarty (tu np. scenarzysta kilkukrotnie bez większej gracji stara się rozbawić poprzez ukazanie absurdalnej postaci Cosmonuta), a tacy bohaterowie, jak Harley Quinn, Boomerang czy też June Moone są u Williamsa zwyczajnie irytujący, ale przy sporej wyrozumiałości można przymknąć na to oko.

Akcja jest bowiem wartka, a wykorzystanie w fabule złoczyńcy formatu Zoda natychmiastowo podnosi stawkę. Starcie z żadnym dotychczasowym antagonistą w SUICIDE SQUAD nie było tak emocjonujące i pełne rozmachu, jak właśnie walka z Generałem. 

Rysunkowo Ziemianie w ogniu także prezentują się całkiem solidnie - Tony S. Daniel oraz Neil Edwards to artyści o raczej generycznej kresce, którzy nie schodzą poniżej przyzwoitego poziomu. Numer zamykający album ilustruje z kolei Stjepan Sejic, a więc znany ze Sunstone rysownik, który posiada sporą rzeszę fanów. Jego fanartowe, wymuskane grafiki może nie do końca pasują do takiego tytułu, jak SUICIDE SQUAD, ale mają w sobie wystarczająco dużo wdzięku, żeby je docenić. 

Nie za dobrze świadczy to o serii, skoro piszę o niej względnie pozytywnie dopiero wtedy, kiedy zupełnie nic już nie wymagam, ale to i tak lepiej niż gdyby nawet to nie miało jej pomóc. Ot, niezobowiązująca lektura na leniwy, niedzielny poranek lub do przeczytania w tramwaju. Naturalnie nie zalecana osobom szukającym... dobrego, wartościowego komiksu - pozycji lepszych od SUICIDE SQUAD jest na polskim rynku od groma.

Komiks znajdziecie w sklepie Egmontu.

Do nabycia także w ATOM Comics.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza