Oryginalnie seria NORTHLANDERS,
która na naszym rynku ukazał się jako LUDZIE PÓŁNOCY, doczekała się w Stanach
łącznie 50 numerów i siedmiu wydań zbiorczych. Później także wydano trzy edycje
deluxe, których przełożenie 1:1 to rzecz, którą możemy czytać w naszym rodzimym
języku. Jednak w przeciwieństwie do wielu innych tego typu tomów nie mamy tu do
czynienia ze zwyczajowym połączeniem dwóch tomów w jeden pogrubiony, ponieważ
twórcy postanowili tu podzielić poszczególne historie względem tego, gdzie
została umiejscowiona akcja. Dzięki temu przykładowo materiał pierwotnie
zebrany w tomie BLOOD IN THE SNOW, w wersjach deluxe został już rozbity na
każde z trzech opasłych wydań. Potraktujcie to jako ciekawostkę, ponieważ
konstrukcja serii jako całości sprawia, że ta bądź inna forma wydania nie
wpływa na odbiór samych historii. Te praktycznie bez wyjątków są względem
siebie zupełnie niepowiązane i po SAGĘ EUROPEJSKĄ można sięgać nawet nie znając
obu poprzednich odsłon. Ale czy warto?
Tym razem otrzymujemy aż pięć historii.
Dwie krótkie, jedna średniej objętości i dwie solidnie napakowane. Te
najkrótsze stanowią moim zdaniem najsłabsze fragmenty tomu. Jedna z nich skupia
się na tym jak Wikingowie walczyli, druga zaś opowiada o łowcy i jego polowaniu
na sporych rozmiarów jelenia. O ile pierwszą z nich można potraktować jako
dającą nam sporo (raczej w dużej mierze bezużytecznej) wiedzy, mało angażująca
ale w sumie ciekawa, tak druga jest, wybaczcie – bardzo nie lubię tego zwrotu,
zwyczajnie o niczym. Ot, dorosły mężczyzna musi walczyć z głodem, mrozem i
własnymi słabościami, by móc przeżyć kolejny dzień. Było, niejednokrotnie.
Tutaj Wood nie dodał od siebie nic nowego, może za wyjątkiem skrajnie
niekorzystnego klimatu w jakim osadzona jest opowieść i historyjkę tę czyta się
tylko dlatego, bo jakoś głupio tak przeskoczyć do przodu o te kilkanaście
stron. Warto chyba tylko dodać tutaj, że rysownicy wspomnianych historii, a
więc Vasilis Lolos oraz Matthew Woodson, pokazali się z bardzo przyzwoitej
strony.
64 strony liczy sobie historia pod
tytułem ”Oblężenie Paryża”, która już znacznie lepiej radzi sobie jako
samodzielna opowieść. Tutaj skupiamy się na postaci Madsa oraz dowodzonej przez
niego grupie twardzieli z północy, która uczestniczy w tytułowych walkach.
Walki te nie należy do najłatwiejszych przepraw dla Wikingów, ponieważ mniej
liczni Francuzi doskonale bronili się w silnie ufortyfikowanej twierdzy, której
podbicie stanowiło klucz do zwycięstwa. Czy ostatecznie Madsowi i jego
towarzyszom służącym u Siegfrieda się to udało? Tutaj odsyłam do lektury
komiksu, a także… licznych zapisków historycznych. Wood bowiem, nie wiem
niestety czy zrobił to specjalnie czy nieświadomie, odrobinkę przekoloryzował
prawdziwe wydarzenia. Wyłapałem co najmniej dwie nieścisłości i o ile jedną nie
będę tu może zdradzał, bo jest dość istotna, tak drugą spokojnie mogę. Po
oblężeniu miasta Wikingowie udali się do Danii bogatsi o zdobytych około 350 kilogramów
srebra, komiks wyraźnie z kolei sugeruje, iż było to złoto. Drobiazg, być może
mała wpadka na poziomie przekładu (szczerze wątpię – tłumaczką komiksu jest
Paulina Brajter), lecz jednak kłujący w oko. Druga sprawa to już znacznie
większy kaliber. Niemniej nie dziwi mnie to, wszak spotkałem się już przy
poprzednich tomach serii z opiniami, iż Wood bardzo swobodnie traktuje na
łamach komiksu wydarzenia historyczne. ”Oblężenie Paryża” broni się jednak pod
względem konstrukcji postaci i prowadzenia narracji, dzięki czemu rozdział ten
oceniam koniec końców pozytywnie. Za rysunki odpowiadał Simon Gane i nie mam co
do jego prac żadnych zarzutów.
Czas przejść do najdłuższych fabuł z
SAGI EUROPEJSKIEJ. Jak już wspomniałem, były tu takowe dwie i znacznie cieplej
wypowiedzieć się mogę o ”Morowej wdowie”. Tutaj śledzimy losy kobiety o imieniu
Hilda, która mieszka w miejscowości próbującej poradzić sobie jakoś z ogromną
zarazą, trawiącą wioskę, w której przyszło jej mieszkać z córką i opłakiwać
męża. Tutaj Wood przedstawia nam losy społeczności, którą trawi od środka nie
tylko sama choroba i strach przed nią, ale nienawiść, izolacja, głód i
chciwość. Jest to trzymająca w napięciu historia, która potrafi zaskoczyć
zaproponowanym rozwiązaniem i oferuje finał, którego bynajmniej się nie
spodziewałem. Całość ilustruje Leandro Fernandez, którego jako artystę bardzo
lubię i tym razem także nie mogę zarzucić mu nic poważniejszego.
Nieco słabiej wypada ”Metal”,
chociaż głownie z powodu znacznego odrealnienia tej historii od całej reszty
cyklu. Jest to bowiem ten fragment LUDZI PÓŁNOCY, w którym na scenę wchodzi
odrobina fantastyki, a przynajmniej tak przez dłuższy czas można to
interpretować i w efekcie fabuła wybija z klimatu znanego z obu poprzednich
odsłon. Nie ukrywam, że przez to właśnie przez dłuższy czas przeszkadzało mi
to, co miało miejsce na łamach owej fabuły. Zamiast bitew, grabieży i podbojów
mamy tu nordyckie bóstwa, narkotyczne wizje, ludzi wstających z grobu i inne
rzeczy, które jako całość ostatecznie jak najbardziej trzymają się kupy, lecz
po prostu ”Metal” nie dało rady zaangażować mnie jako czytelnika i im dłużej
historia ta trwała, tym mocniej chciałem, aby już dobiegła końca. Zdecydowanie
najlepiej prezentują się tu ilustracje Riccardo Burchielliego, znanego z innej
serii autorstwa Wooda – DMZ, które bardzo mocno chciałbym zobaczyć w naszym
kraju.
Jeśli chodzi o jakość wydania, mamy
tu do czynienia z typowym Vertigo od Egmontu. Opasły tom w twardej oprawie,
cena okładkowa wynosi 119,99zł, lecz bez większego kłopotu znajdziecie pozycję
tę znacznie poniżej stówki. Egmont nie ustrzegł się niestety błędów
edytorskich: na tylnej stronie okładki Simon Gane został podany jako twórca
rysunków do serii ”They Do Not Like Us” (czyli po naszemu: ”Oni nas nie lubią”),
podczas gdy jej prawidłowy tytuł brzmiał ”They’re Not Like Us” (”Oni nie są jak
my”). Nie pierwszy raz niestety spotykam się z takimi błędami po stronie
Egmontu. Komiks nie zawiera żadnej dodatkowej zawartości.
Byłem mocno zaskoczony, gdy Egmont
swego czasu ogłosił wydanie LUDZI PÓŁNOCY. Tytuł ten nigdy nie był obecny w
rankingach największych klasyków imprintu i opublikowane tomy udowodniły
wyraźnie, dlaczego tak jest. Nie jest to zła seria, ale daleko jej poziomem do
znacznie słynniejszych kolegów pokroju 100 NABOI, KAZNODZIEI czy DOOM PATROL. Jeśli
macie zdecydowanie za dużo pieniędzy, lub też lubicie mroźne klimaty północy, można
sięgnąć zarówno po ten tom jak i całość. W innym przypadku nie sądzę, by był to
najlepszy pomysł.
--------------------------------------------------
Opisywany tom zawiera zeszyty numer 17, 21-28, 30-34 oraz 37-40 serii NORTHLANDERS.
LUDZIE PÓŁNOCY #3: SAGA EUROPEJSKA do kupienia w sklepie Egmontu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz