piątek, 7 czerwca 2019

SUPERMAN TOM 5: NADZIEJE I LĘKI

Zazwyczaj zwykłem chwalić scenariusze Petera J. Tomasiego i Patricka Gleasona. Uważam że są twórcami jednych z najlepszych tytułów DC ostatniej dekady i rzadko kiedy schodzą poniżej pewnego poziomu. Tym razem jednak bardzo mnie zaskoczyli i dali ciała na całej linii. Dlaczego? O tym już w rozwinięciu.


Otwierające tom dwa zeszyty właśnie owych dwóch scenarzystów zdecydowanie polecam pominąć, chyba że ktoś jest bardzo zainteresowany historią Stanów Zjednoczonych. Ale wtedy odwiedzenie poświęconej temu strony na Wikipedii miałoby bardzo podobny rezultat. Te numery bowiem to nic więcej jak seria wykładów z historii, dla urozmaicenia czasem przerywanych wykładem z etyki. I naprawdę nie przesadzam. Opisują one bowiem zwiedzanie przez rodzinę Kentów kilku muzeów i miejsc upamiętniających wydarzenia historyczne. Efekt jest taki, że niczym nie różnią się od napisanych bez żadnego polotu komiksów edukacyjnych. Oba te zeszyty oryginalnie wyszły w okolicach lipca, a więc amerykańskiego święta niepodległości i mogę zrozumieć powód takiej a nie innej ich tematyki, ale ich poziom wypada bardzo słabo a poza tym poświęcenie temu aż dwóch zeszytów uważam za zdecydowaną przesadę. Ogólnie są one bezapelacyjnie najgorszą rzeczą jaka wyszła spod ręki Tomasiego i Gleasona.

Na szczęście reszta albumu to już normalne komiksowe historie. Najciekawiej w tym wydaniu zbiorczym moim zdaniem prezentuje się druga opowieść – „Minuta Dłużej” autorstwa Keitha Champagne’a opowiadająca o starciu między Supermanem, Parallaxem i Sinestro, a zwłaszcza jej bardzo niepokojąca pierwsza część, w której Człowiek ze Stali stara się odnaleźć grupę zaginionych dzieci nie wiedząc jeszcze z czym ma do czynienia. Druga część, gdy na scenie pojawia się Korugańczyk, to już bardziej tradycyjna potyczka między trójką przeciwników, ale z nieustannie zmieniającą się sytuacją gdy coraz to inny z nich zyskuje przewagę.  

Album zamyka „Moment Krytyczny” ze scenariuszem Jamesa Bonny’ego skupiający się w większym stopniu na Lois Lane i Deathstroke’u niż na samym Supermanie. Reporterka stara się odnaleźć legendarnego zabójcę i przeprowadzić z nim wywiad tylko po to by po powrocie do Metropolis zostać przez niego zaatakowaną. Choć Slade twierdzi, że otrzymał zlecenie na Lois to jego zachowanie budzi wątpliwości, bowiem wygląda na to jakby bardziej niż na zabiciu jej zależało mu na sprowokowaniu Kal-Ela do zabicia jego samego.

Obie te historie są nieco mroczniejsze niż to zazwyczaj ma miejsce w komiksach z Supermanem. Zwłaszcza druga z nich, w której Deathstroke nieraz zostawia za sobą dosłownie stosy martwych ciał. Mimo że nie sądzę by zapadły mi w pamięć na dłużej, to jednak niezłe opowieści i przeczytałem je z przyjemnością.

Za rysunki w tym tomie odpowiadają głównie Scott Godlewski, Tyler Kirkham i Doug Mahnke, a przy jednym z numerów także Ed Benes i Philip Tan. Wszyscy oni wykonali dobrą pracę, tyle tylko, że Scott nie bardzo miał się okazję w jakikolwiek sposób popisać pokazując przez 2 numery jak ludzie zwiedzają muzea. Tak czy inaczej jak zwykle strona graficzna okazuje się bardzo silnym punktem tej serii.

Ogólnie to wydanie zbiorcze jest typowym średniakiem. Kompletnie zbędna pierwsza „opowieść” a pozostałe dwie po prostu porządne. Jego obecność na półce nie będzie powodem do wstydu, ale jeśli go tam zabraknie, to też raczej niewiele się straci.

Tomasz Kabza


Komiks do nabycia w sklepach Egmontu i ATOM Comics.
Oryginalne wydanie tego tomu zostało zrecenzowane na blogu przez Dawida. Jego opinię możecie przeczytać tutaj.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza