środa, 11 stycznia 2017

FLASH TOM 3: INWAZJA GORYLI

Do tej pory zrecenzowaliśmy na DC Maniaku dwa pierwsze tomy serii THE FLASH wydawanej w ramach NEW 52/Nowego DC Comics: CAŁĄ NAPRZÓD i REBELIĘ ŁOTRÓW. Obie opinie były pisane przez innych ludzi, ale były nadspodziewanie zbliżone: z obu wyłaniał się obraz komiksu z przepięknymi rysunkami i przeciętnym scenariuszem. Tom 3. jest w 90% autorstwa tych samych fachowców - Francisa Manapula i Briana Buccellato - co każe przypuszczać, że jego poziom jest podobny. A może jednak nie?

Zacznijmy jednak od fabuły. Rozgrywa się ona na łamach numerów od 13 do 19 opisywanej serii i kontynuuje wątki przedstawione wcześniej, tak więc jeśli chcesz się za nią zabrać bez znajomości poprzednich odsłon, jak najszybciej je nadrób - bez tego będziesz się czuł mocno zagubiony. Jej główna część (5 pierwszych numerów) opowiada, zgodnie z tytułem, o inwazji inteligentnych goryli na Central City; ich król, poznany w bodaj tomie 1. Grodd sądzi, że to jemu należy się tytuł Władcy Mocy Prędkości, stąd uważa Flasha za uzurpatora, którego trzeba się jak najszybciej pozbyć. Szkarłatny Speedster i pełniący rolę bohaterów z przypadku Łotrzy muszą zrobić wszystko, żeby uratować swoje miasto, a w perspektywie cały świat przed oszalałą małpą.

Wracając do postawionego na wstępie pytania odpowiem, że 3. tom FLASHA dzieli dokładnie te same wady i zalety, co jego poprzednicy. Zarówno za warstwę graficzną, jak i scenariuszową odpowiadają w 90% Manapul i Buccellato, ale tylko z tego pierwszego zadania wywiązują się celująco: ta dwójka bardzo dobrze zna się na swojej robocie i świetnie wie, jak rysować przygody Szkarłatnego Speedstera - na tym polu nikt im nie dorównał przez ostatnich 5 lat (a nawet się nie zbliżył) - zarówno Manapul jako rysownik, jak i Buccellato jako kolorysta są bezbłędni, a największe wrażenie w ich wykonaniu robi ciągnąca się przez parę stron gonitwa myśli Barry'ego, który rozważa różne scenariusze walki z Groddem. Niestety, jako scenarzyści ci dwaj panowie radzą sobie dużo gorzej i choć fabuła jest poprawna, to jednak nie ma w sobie "tego czegoś". Z postaci dobrze przedstawieni są Łotrzy i Grodd, za to kreacja Flasha momentami kuleje - kilku ocierających się o chamstwo lub bycie bucem tekstów, które tutaj wypowiada, w życiu bym się po nim nie spodziewał.

Za drugą historię z opisywanego tomu odpowiada już tylko Buccellato (scenariusz), a rysuje go Marcio Takara. Ta krótka (2 numery) opowieść koncentruje się na osobach, które niedawno powróciły ze Speed Force i które otrzymały tam różne moce, a także na próbie udowodnienia niewinności Trickstera, którego ktoś jakoby próbuje wrobić w morderstwo. O dziwo, pozbawiony "wsparcia" Buccellato radzi sobie w roli scenarzysty jakby lepiej: wciąż nie jest to scenariusz wysokiej klasy, ale czyta się go z przyjemnością; fajnie pokazano np. moce nowych "superbohaterów", a do roli perełki aspiruje numer, w którym Barry Allen... traci moce i pozbawiony swojej szybkości musi odeprzeć atak na Iron Heights. Rysunki z kolei nie dorównują oczywiście tym z poprzednich numerów, ale i tak są całkiem przyjemne.

Podsumowując, powtórzę raz jeszcze to, co mówiłem wcześniej i co wcześniej mówili moi koledzy. Trzeci tom FLASHA jest przepięknie narysowany i przeciętnie, acz poprawnie napisany, stąd spodoba się zwłaszcza tym z fanów komiksu, dla którym medium to jest medium głównie wizualnym. Ocena 4=/6 będzie najbardziej odpowiednia.

Serdecznie dziękujemy wydawnictu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz