niedziela, 12 marca 2017

WKKDC #15 - AMERYKAŃSKA LIGA SPRAWIEDLIWOŚCI JLA: ROK PIERWSZY część 1


Jestem specjalistą w dziedzinie niepopularnych opinii. Oto kolejna z nich: tak naprawdę to chyba nigdy do końca nie rozumiałem fenomenu Marka Waida. Od całej masy jego znanych komiksów odbijałem się jak od ściany. Przykładowo, THE FLASH jego autorstwa przez dłuższy czas mnie męczył i chociaż w końcu zrobił się z tego fajny komiks, to jednak wciąż pamiętam jak mocno momentami mnie nudził. Podobnie było w przypadku PRZYJDŹ KRÓLESTWO, który zdecydowanie lepiej mi się oglądało niż czytało. Jego ”Daredevil” dla Marvela był ok, lecz moim zdaniem run Waida nie dorastał do pięt temu, co wyczyniali wcześniej Bendis czy Brubaker. Komiksem tego scenarzysty, który do dziś wspominam najcieplej, to autorski ”Irredeemable” wydawany przez Boom! Studios. Drugim zaś jest jakiś czas temu zrestartowany ”Archie”. Dlatego też do AMERYKAŃSKIEJ LIGI SPRAWIEDLIWOŚCI JLA: ROK PIERWSZY podchodziłem trochę jak pies do jeża.

Komiks skupia się na odświeżeniu genezy powstania pierwszego składu JLA. Tutaj warto wspomnieć, że pomimo mocnego podobieństwa nazw, nie jest to ta sama grupa co Justice League, więc nie chodzi tu o znaną Wam chociażby z jednego z wcześniejszych tomów WKKDC i przerobioną na czasy bardziej współczesne historię pojedynku ze Starro. Historia przedstawia nam chwile, gdy Flash, Aquaman, Green Lantern, Black Canary oraz Martian Manhunter (pozwolę sobie nie stosować rodzimego odpowiednika jego pseudonimu) łączą siły i ścierają się wspólnie z wrogiem zagrażającym ludzkości. Współpraca idzie im na tyle sprawnie, że postanawiają ją kontynuować. Jednocześnie zwracają na siebie uwagę tajemniczej organizacji zwanej Locus, z którą absolutnie nie mam niczego wspólnego :)

Poprzednią odsłoną WKKDC jaką recenzowałem była WIEŻA BABEL o której wspomniałem, że na tyle, na ile jestem w stanie stwierdzić, tłumaczenie jest ok. Nieco później w Internecie wybuchła afera, ponieważ jeden z czytelników punktował przeinaczenia tłumacza Tomasza Kłoszewskiego. Osobiście uważam, że była to raczej burza w szklance wody, ponieważ oprócz jednego ewidentnego błędu, który i tak nie miał żadnego wpływu na zrozumienie komiksu, fantazja pana Tomasza zupełnie mnie nie ruszała. Tym razem jednak muszę opierdzielić ekipę odpowiedzialną za przygotowanie komiksu. Ten tom WKKDC ponownie ma żenujące literówki, na czele ze nazwaniem Aquamana ”Aquqmanem”. I gdyby to był odosobniony przypadek, nie miałbym żadnego problemu. Ale to się zdarza regularnie co dwa tygodnie i jest nie tylko męczące, ale także wystawia jak najgorszą ocenę korekcie. Co więcej, radziłbym zarówno tłumaczowi jak i osobom go poprawiającym czytanie na głos niektórych kwestii. Być może wtedy by zauważono, że część tekstów najzwyczajniej w świecie brzmią bardzo źle. Takie kwiatki jak ”Sir, straciliśmy ptaka” czy dziwaczne archaizmy pokroju ”O matulu, jacy paskudni” autentycznie psują jakąkolwiek radość z lektury. Nie sądzę, że bohaterowie powinni iść w bój z okrzykiem ”YOLO”, lecz jestem przekonany, że jest całkowicie możliwe sprawienie, by mówili oni jak ludzie poniżej sześćdziesiątego roku życia.

Gdy już człowiek przebrnie przez te niedogodności, wcale nie jest dużo lepiej. AMERYKAŃSKA LIGA SPRAWIEDLIWOŚCI JLA: ROK PIERWSZY nie rzuca na kolana złożonością fabuły, a ona sama nie wydaje się być na tyle intrygująca, by przykuwała czytelnika do komiksu na dłużej. No, przynajmniej tak było w moim przypadku. Starć grup superbohaterów z kolejną, tajemniczą i nikczemną organizacją było już wiele i niestety obu scenarzystom nie udało się do tego oklepanego dość mocno motywu dorzucić czegoś, co nadałoby nowej jakości. Waidowi na pewno należy się plus za widoczne gołym okiem nawiązania do klasycznej historii powstania JLA i całkiem niezłe uwspółcześnienie niektórych wątków, przy jednoczesnym zachowaniu różnych absurdów typowych dla większości historii z lat sześćdziesiątych. Czasem jednak ten swoisty hołd szedł trochę zbyt daleko, co ujawniało się zwłaszcza podczas scen walk, gdy poszczególni bohaterowie mówili co robią, zupełnie jakbyśmy sami tego nie widzieli. Niezbyt udało się utrzymanie solidnego tempa przedstawianej historii. Niestety, z tego powodu komiks tu i ówdzie zwyczajnie nudzi. Nie przekonała mnie także większość zachowań poszczególnych bohaterów i ludzi wokół nich, które bardzo często raziły sztucznością (reakcja na żart Marsjanina) lub też właściwie nic nie wnosiły do fabuły (trzy czwarte scen z Aquamanem, gdy czuje się on odosobniony). Paradoksalnie, w moich oczach największą zaletą AMERYKAŃSKIEJ LIGI SPRAWIEDLIWOŚCI JLA: ROK PIERWSZY jest subtelne ukazywanie miejscami seksistowskich zachowań facetów wobec Black Canary, a także jej nieraz przesadzonych reakcji oraz występ Doom Patrol. W przypadku tych drugich nie umiałem pozbyć się wrażenia, że Waidowi oraz Augustynowi znacznie łatwiej było pisać postacie z grupy wyrzutków niż głównych bohaterów ich komiksu.

Komiks pod kątem graficznym to przynajmniej częściowo kolejny przedstawiciel typowego nurtu rysunkowego ponurych lat dziewięćdziesiątych. Co prawda Barry Kitson nie szalał tak, jak robił to parę lat wcześniej na łamach nieznanej szerzej w naszym kraju serii AZRAEL i męska część obsady prezentuje się jeszcze akceptowalnie. Jednakże gdy chodzi już o pokazywanie Black Canary, momentami jest już irytująco. W ogólnym rozrachunku jednak oceniam prace rysownika pozytywnie. Znając realia okresu w którym komiks powstawał, naprawdę mogliśmy rysunkowo dostać coś EKSTREMALNIE innego.

Jak to zwykle a miejsce w przypadku WKKDC, na końcu otrzymujemy klasyczną historię. Tym razem jest ona dobrana o tyle fajnie, że otrzymujemy komiks, którego wątki luźno interpretowali oraz uwspółcześnili Waid z Augustynem. Daje to nam fajną okazję porównać oba dzieła. Oczywiście tych z Was, których nie przekonują klasyczne dodatki, ten komiks raczej na pewno nie sprawi, że zmienicie o nich swoich opinii.

AMERYKAŃSKA LIGA SPRAWIEDLIWOŚCI JLA: ROK PIERWSZY to komiks środka. Nie jest ani szczególnie udany, ani także wyjątkowo zły. Uważam, że w czternastu wcześniejszych tomach WKKDC znalazły się historie zarówno lepsze jak i gorsze od dzisiaj ocenianego tomu. Za niecałe już dwa tygodnie zobaczymy, czy druga połowa tej historii będzie lepsza.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza