środa, 12 października 2016

BATMAN/TEENAGE MUTANT NINJA TURTLES


Najnowszy crossover pomiędzy DC Comics a IDW Publishing jest z założenia tak szalony, że nie sposób przejść obok niego obojętnie. Myślałem, że taka rzecz nigdy nie będzie mieć miejsca, a jednak! Niemożliwe stało się możliwe, a marzenia z dzieciństwa wielu osób wreszcie zostały urzeczywistnione. Za sprawą scenarzysty Jamesa Tyniona IV oraz rysownika Freddiego E. Williamsa II, pod koniec ubiegłego roku wystartowała mini seria o intrygującym, egzotycznym i jakże szokującym tytule – BATMAN/TEENAGE MUTANT NINJA TURTLES. Komiks ten z miejsca wylądował na liście moich zakupów, gdyż kierowało mną narastające z tygodnia na tydzień przeczucie, że to może być prawdziwy hit. 

Wydaje się, że mieszkańcy mrocznego i pokręconego Gotham City widzieli już w swoim życiu wszystko. Nic bardziej mylnego. Za sprawą nagłego pojawienia się czterech zmutowanych żółwi i jednego szczura, a także Shreddera i jego Klanu Stopy, miasto na pewien czas zamienia się w jedno wielkie zoo. Rozpoczyna się szalona jazda bez trzymanki, w której Żółwie łączą swoje siły z Człowiekiem Nietoperzem w celu pokrzyżowania planów Shreddera. Akcja historii rozgrywa się poza kontinuum i nie jest zależna od tego, co w tym samym czasie rozgrywało się na łamach solowych serii z udziałem poszczególnych postaci. Podczas historii pojawia się sporo łotrów z galerii przeciwników Batmana, z czego znaczące role odgrywają właściwie jedynie Ra’s Al Ghul, Killer Croc oraz Pingwin. Ze świata TMNT, oprócz wspomnianych wyżej postaci dostajemy dodatkowo Caseya oraz w samej końcówce April.

Twórcy zdecydowali się zestawić ze sobą dwa kompletnie różne światy, dwa kontrastujące ze sobą pod wieloma względami komiksowe wszechświaty, dwie niezwykle popularne franczyzy. Ociekający mrokiem, poważny wizerunek Batmana został wymieszany ze zdecydowanie bardziej luźnym, obfitującym w dużą dawkę humoru wizerunkiem, jaki przedstawiają sobą Żółwie Ninja. Efekt? Dokładnie taki, jakiego oczekiwałem, czyli mogłem wreszcie zobaczyć Żółwie walczące ramię w ramię z Batmanem (za każdym razem brzmi to równie irracjonalnie), a wszystko w otoczce niezwykłych pojedynków, inteligentnych dialogów ciekawie rozpisanej fabule. James Tynion IV wyraźnie nabrał pracą tym tytułem wiatru w żagle, co zaowocowało i zapewne miało wpływ na wyczyny tego scenarzysty w ramach serii DETECTIVE COMICS.

O ile z reguły narzekałem na bezsensowne potyczki dobry kontra dobry, które często towarzyszom takim crossoverom, o tyle w tym przypadku tego nie zrobię. Nie ma co ukrywać, że akurat tutaj właśnie takiej walki oczekiwałem. Aż grzech byłoby nie wykorzystać okazji i nie pokazać pojedynku pomiędzy Turtlesami a Człowiekiem-Nietoperzem, która po prostu musiała się tutaj znaleźć, i na którą liczyłem. Zresztą podobnie ma się sprawa, jeśli chodzi o starcie Batman versus Shredder. Do myślenia dają też słowa Splintera w trakcie walki z gackiem: „co jest twoim zdaniem śmieszniejsze, zwierzęta zachowujące się jak człowiek, czy człowiek zachowujący się jak zwierzę?”.

Pojedynki cieszą oko, ale największą siłą omawianego komiksu są zdecydowanie sceny z udziałem Michelangelo, a zwłaszcza jego wymiana zdań z Alfredem. Mike’a zły, gdy jego gra komputerowa ulega zniszczeniu. Mike krzyczący, że jego i braci goni gość przebrany z nietoperza. Mike i jego tablica wad oraz zalet Batmana. Mike ujeżdżający dinozaura w batcave. Mike myślący, że Alfred jest robotem. To właśnie między innymi dla takich scen warto było sięgnąć po ten crossover. Równie bezcenne było widzieć Batmana i Żółwie integrujące się przy pizzy, Żółwie kierujące batmobilem, czy też mina gacka, gdy ktoś stosuje na nim sztuczkę dymną ze znikaniem.

Widząc zmutowanych lokatorów Arkham, na myśl natychmiast przyszły mi absurdalne hybrydy złoczyńców z Obcymi, jakie można było spotkać na łamach BATMAN/ALIENS II. W tamtym wypadku rozwiązanie to było wielce nietrafione, tym razem, ze względu na specyfikę historii i jej uczestników, można było przymknąć na to oko.

Czas na kilka słów odnośnie szaty graficznej. Nie będę ukrywał, ze Freddie Williams II delikatnie rzecz ujmując do grono moich ulubionych twórców nie należy. Jakież zatem było moje zdziwienie, gdy okazało się, że facet idealnie nadaje się do tej akurat roboty. Chyba po raz pierwszy zdarzyło mi się, że widząc jego prace byłem pod dużym wrażeniem. Jego wersje występujących w tej historii postaci (z jednym wyjątkiem) z miejsca przypadły mi do gustu. Poczciwy Freddie sprawnie porusza się zarówno w jasnych, kolorowych i humorystycznych fragmentach, jak i w tych scenach, gdzie zdecydowanie dominuje mrok. Chętnie zobaczyłbym więcej Żółwi Ninja w jego wykonaniu. Inaczej ma się sprawa z Mrocznym Rycerzem, który swoim wyglądem na większości kadrów bardziej śmieszy, niż budzi lęk i przerażenie. Batman za sprawą kreski Williamsa jest w moim odczuciu karykaturalnie przerysowany, napakowany, z nienaturalnie wyeksponowanymi i rozmieszczonymi mięśniami. Dokładnie tak samo ma się sprawa z oryginalnym pod względem wyglądu batmobilem. Jeśli taki był zamiar ilustratora, aby zakpić sobie trochę z poważnego i oziębłego bohatera, to w stu procentach mu się to udało.

W ramach dodatków dostajemy całe mnóstwo wariantów okładkowych, jak również kilka stron szkiców autorstwa Freddiego Williamsa II. Miłośnicy dodatków powinni być według mnie usatysfakcjonowani.

BATMAN/TEENAGE MUTANT NINJA TURTLES to komiks, który całkowicie spełnił moje oczekiwania, jakie postawiłem twórcom przed przystąpieniem do lektury. Rozrywka na bardzo wysokim poziomie i gwarancja dobrze spędzonego czasu. Interesujące zwroty akcji, ciekawe pojedynki i mistrzowsko skomponowane dialogi, które z pewnością na długo zapadają w pamięci i rysują uśmiech dziecinnego zadowolenia na twarzy. Według mnie był to zdecydowanie najlepszy komiksowy crossover minionego roku, który spodobał mi się jeszcze bardziej, niż opisywane jakiś czas temu wspólne przygody załogi U.S.S. Enterprise oraz Latarników. Absolutnie nie żałuję zakupu i radzę to samo zrobić Wam.

Teraz pora na rewizytę i przeniesienie akcji na teren bardziej przyjazny Wojowniczym Żółwiom Ninja, czyli do Nowego Jorku. Wiadomo już, że sequel będzie utrzymany w klimacie animowanego uniwersum. Zapowiada się równie ciekawie, jak nie bardziej.

Ocena: 5,5/6

Opisywane wydanie zawiera materiał z komiksów BATMAN/TMNT #1 – 6

Komiks, do którego zakupu gorąco zachęcam, znajdziecie w bogatej ofercie sklepu ATOM Comics.

Dawid Scheibe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz